Autobiografia jogina ludziom dobrej woli



Yüklə 1,95 Mb.
səhifə38/42
tarix17.11.2018
ölçüsü1,95 Mb.
1   ...   34   35   36   37   38   39   40   41   42

Ludzie, którzy po raz pierwszy przybywają do różnych ośrodków Towarzystwa, zwykle szukają dalszych wiadomości o jodze. Często słyszę pytanie: "Czy to prawda, jak twierdzą niektóre organizacje, że nie można studiować jogi z książek, lecz trzeba ją poznawać pod opieką znajdującego się w pobliżu nauczyciela?"

W wieku atomowym powinno się uczyć jogi na kursach, podobnych do tych, które urządza Towarzystwo Urzeczywistnienia Jaźni, inaczej bowiem wiedza ta, przynosząca człowiekowi wolność, będzie znów ograniczona do niewielu wybranych. Trzeba przyznać, że dla każdego ucznia bezcennym dobrodziejstwem byłby stojący u jego boku guru o doskonałej boskiej mądrości; świat jednak składa się z wielu "grzeszników" i niewielu świętych! Jakże więc masy mogłyby korzystać z pomocy jogi inaczej aniżeli przez studiowanie w domu nauk pisanych przez prawdziwych joginów?

W przeciwnym razie pozostaje tylko jedna alternatywa: zlekceważenie "przeciętnego człowieka" i pozostawienie go bez wiedzy o jodze. Nie leży to w planie Boga dla nowego wieku. Babadżi

421


przyrzekł ochraniać i kierować wszystkimi uczniami krija-jogi na ich ścieżce ku Bogu. Potrzeba setek tysięcy, a nie tylko dziesiątków uczniów krija-jogi, aby mógł się urzeczywistnić świat pokoju i obfitości, który stanie się udziałem człowieka, gdy dokona on odpowiedniego wysiłku w celu odzyskania swego boskiego synostwa.

Założenie na Zachodzie Towarzystwa Urzeczywistnienia Jaźni, "ula z duchowym miodem", było dla mnie obowiązkiem nałożonym przez mego guru Sri Jukteswara i mego param-paramguru Babadżi. Wypełnienie tego świętego zadania nie było wolne od trudności.

- Powiedz mi prawdę, Paramahansadżi, czy to było warte zachodu? - Takie lakoniczne pytanie zadał mi raz wieczorem dr Lloyd Kennel, kierownik kościoła TUJ w San Diego. Zrozumiałem, że ma na myśli: "Czy byłeś szczęśliwy w Ameryce? Co sądzisz o kłamstwach zbałamuconych ludzi, którzy starają się zapobiec rozpowszechnianiu jogi? Co myślisz o rozczarowaniach i zawodach sercowych, o kierownikach ośrodków, którzy nie potrafili kierować, o uczniach, których niewiele można było nauczyć?"

- Błogosławiony jest człowiek, którego Pan poddaje próbie! - odrzekłem. - Pamięta On, aby od czasu do czasu nałożyć na mnie brzemię. - Pomyślałem wtedy o wszystkich ludziach wiernych, o miłości, pobożności i zrozumieniu, którymi promieniuje serce Ameryki. Z pewnym naciskiem powiedziałem dalej: - Lecz moja odpowiedź brzmi: tak, po tysiąckroć tak! Warto było, bardziej niż marzyłem, widzieć zbliżanie się Wschodu i Zachodu w jednym związku duchowym.

Wielcy mistrzowie Indii, którzy okazali żywe zainteresowanie Zachodem, dobrze rozumieją współczesne warunki. Wiedzą oni, że dopóki wszystkie narody nie przyswoją sobie różniących Wschód i Zachód zalet, sytuacja świata nie może się poprawić. Każda półkula potrzebuje tego, co druga ma najlepszego.

W czasie podróży po świecie widziałem ze smutkiem dużo cierpienia na Wschodzie przede wszystkim o charakterze materialnym; na Zachodzie - głównie w dziedzinie umysłowej i duchowej, narody znajdują się w bolesnych szponach cywilizacji pozbawionej równowagi.

India, Chiny i inne kraje Wschodu mogą odnieść wiele korzyści ze współzawodnictwa z narodami Zachodu, w szczególności z Ameryką, w praktycznym ujmowaniu spraw życia, w dążeniu do materialnej wydajności. Z drugiej strony narody Zachodu potrzebują głębszego

422


zrozumienia duchowej podstawy życia, a w szczególności naukowych technik, które rozwinęła starożytna India w celu świadomego obcowania człowieka z Bogiem.

Ideał cywilizacji pełnej wewnętrznej równowagi nie jest chimerą. W ciągu tysięcy lat India była krajem zarówno duchowego światła, jak i powszechnej materialnej pomyślności. Ubóstwo ostatnich dwustu lat jest w długiej historii Indii tylko przemijającą karmiczną fazą. Stulecie za stuleciem "bogactwa Indii" były przysłowiowe. Obfitość materialna, jak i duchowa jest strukturalnym wyrazem rity, prawa kosmicznego, czyli naturalnej sprawiedliwości. Nie ma u Boga oszczędności^ ani u Jego zjawiskowej bogini w bujnej Przyrodzie.133

Hinduskie pisma święte nauczają, że człowiek sprowadzony został, na tę Ziemię, aby w każdym kolejnym życiu uczył się coraz dokładniej^," niezliczonych sposobów, którymi duch może się wyrażać we wszelkich materialnych warunkach, zawsze nad nimi panując. Wschód i Zachód uczą się tej wielkiej prawdy na różnych drogach i powinny chętnie się dzielić wzajemnie swymi odkryciami. Nie ulega wątpliwości, że Panu podoba się, gdy Jego ziemskie dzieci walczą o osiągnięcie cywilizacji wolnej od ubóstwa, choroby i niewiedzy duszy. Niewiedza człowieka o zasobach jego duszy wynika z nadużywania przez niego wolnej woli i jest główną przyczyną wszystkich innych form cierpienia.

Swobodnie służymy,

Bo swobodnie według swej woli kochamy;

Tym stoimy, albo też upadamy.

A niektórzy przez brak posłuchu upadli

Z niebios w największe piekło. Cóż za upadek!

Z największego szczęścia w najwyższą niedolę!

(Milton: Raj utracony)

Grzechy przypisywane antropomorficznej abstrakcji zwanej "społeczeństwem" można bardziej realistycznie złożyć na progu domu każdego człowieka.134

Utopia musi się począć w łonie jednostek, zanim będzie mogła zakwitnąć w obywatelskich cnotach; wewnętrzna reforma prowadzi w sposób naturalny do reformy zewnętrznej. Człowiek, który zreformował samego siebie, reformuje tysiące innych ludzi.

Pisma święte całego świata, które przeszły przez próbę czasu, zgodne są w swej treści i dają człowiekowi natchnienie na jego drodze wzwyż. Jednym z najszczęśliwszych okresów mego życia były godziny, w których dyktowałem dla "Self Realization Magazine" komentarze do części Nowego Testamentu. Często wówczas błagałem Chrystusa,

aby kierował mną w odnajdywaniu prawdziwego znaczenia Jego słów, które w ciągu dwudziestu wieków często opacznie rozumiano.

Gdy pewnego wieczoru pogrążony byłem w medytacji, pokój mój w pustelni Encinitas napełnił się opalowobłękitnym światłem. Ujrzałem promienną postać błogosławionego Pana Jezusa. Wyglądał jak 'młody, mający około dwudziestu pięciu lat mężczyzna z rzadką brodą i wąsami; długie Jego czarne włosy, rozdzielone w środku, otoczone były złotą, skrzącą się aureolą.

Oczy jego miały głębię wieczności, gdy patrzyłem w nie, były nieskończenie zmienne. Przy każdej boskiej zmianie ich wyrazu rozumiałem intuicyjnie ich mądrość, którą miały mi przekazać. W tych wspaniałych oczach czułem potęgę, która podtrzymuje miliardy światów. Przy ustach Jego pojawił się Święty Graal; zniżył się do mych warg, a potem wrócił do Jezusa. Po kilku chwilach wypowiedział On do mnie szereg pięknych uspokajających słów, o tak osobliwym charakterze, że zachowam je w swym sercu.

W 1950 i 1951 r. spędziłem dużo czasu w ustroniu Towarzystwa Urzeczywistnienia Jaźni w pobliżu pustyni Mohave w Kalifornii. Przetłumaczyłem tam Bhagawad Gitę i napisałem szczegółowe komentarze do poszczególnych dróg jogi. Bhagawad Gita jest najbardziej ulubionym pismem świętym Indii. Ardżuna był ukochanym uczniem Kriszny, boskiego awatara, którego rady dla Ardżuny tworzą treść Bhagawad Gity. Data spotkania Kriszny i Ardżuny to wg hinduskich uczonych rok 3102 prz. Chrystusem.

Mówiąc o technice jogi, to jest ona raz wspomniana w Bhagawad-

-Gicie i to ta sama, którą Babadżi nazwał po prostu krija-jogą, największe pismo święte Indii udzieliło w ten sposób oprócz moralnych, także praktycznych wskazówek. W oceanie naszego świata-

-marzenia oddech jest szczególnie silną nawałnicą ułudy, która wytwarza świadomość indywidualnych fal - postacie ludzi i wszystkich innych materialnych przedmiotów. Wiedząc, że sama filozoficzna etyczna wiedza nie wystarcza do obudzenia człowieka z jego jolesnego snu odrębnego bytu, Kriszna zwrócił uwagę na świętą laukę, która pozwala joginowi opanować swe ciało i zależnie od swej voli przemieniać je w czystą energię. Możliwość tego jogicznego lokonania nie wykracza poza granice teoretycznego zrozumienia echującego współczesnych uczonych, pionierów atomowego wieku. )kazało się bowiem, że wszelką materię można przeobrazić w energię. Hinduskie pisma święte wynoszą naukę jogi pod niebiosa, ponie-raż może być stosowana przez całą ludzkość. Zdarza się co prawda,

424

że niekiedy udaje się odkryć tajemnicę oddechu bez znajomościt formalnej techniki jogi; przykład tego stanowią niektórzy nie hinduscy mistycy, posiadający nadzmysłowe władze oddania się Panu. Faktycznie obserwowano u chrześcijańskich, muzułmańskich i innych świętych zjawiska zapadania w trans bez oddechu i ruchu (sabikalpa samadhi), bez czego żaden człowiek nie może przejść pierwszych stopni postrzegania Boga. Spośród mistyków chrześcijańskich, których widziano w stanie sabikalpa samadhi, można wymienić św. Teresę z Avila, której ciało mogło tak znieruchomieć, że zdumione zakonnice z jej klasztoru nie potrafiły zmienić jego pozycji ani przywrócić świętej do stanu zewnętrznej świadomości. Gdy jednak święty osiąga nirbikal-pę czyli najwyższe "samadhi", wówczas ustala się nieodwołalnie w Panu - niezależnie od ruchu.



Chrześcijański mistyk XVII wieku, brat Wawrzyniec, opowiada, że pierwszy błysk urzeczywistnienia Boga zjawił się u niego podczas przyglądania się drzewu. Prawie każdy człowiek widział drzewo, mało jednak kto widział dzięki temu Stwórcę drzewa. Większość ludzi jest całkowicie niezdolna do wzbudzenia w sobie tych niepokonalnych władz żarliwej pobożności, które bez wysiłku posiadają tylko "ekan-tins", czyli święci "prostego serca", których spotyka się na wszystkich religijnych ścieżkach na Wschodzie i na Zachodzie. Zwykły człowiek jednak nie jest przez to pozbawiony obcowania z Bogiem. "Zwykły człowiek" musi jednak kiedyś dokonać duchowego startu. "Tysiąc-milową podróż rozpoczyna się od jednego kroku", zauważył Lao-Tse. Podobnie Budda: "Niechaj żaden człowiek nie lekceważy dobra, myśląc, że ono nie przyjdzie doń. Padające krople napełniają garnek; mądry człowiek napełnia się dobrem, nawet jeśli zbiera je po odrobinie". W celu skupienia się w Bogu potrzebuje on tylko techniki krija-jogi, codziennego przestrzegania moralnych wskazań oraz zdolności szczerego wezwania: "Panie, pragnę cię poznać"!

Powszechne zastosowanie jogi polega tedy na zbliżaniu się do Boga przez codzienne posługiwanie się raczej naukową metodą aniżeli pobożnym zapałem, który dla przeciętnego człowieka bywa uczuciowo niedostępny.

Niektórych wielkich nauczycieli Indii nazywano tirthakarami, czyli "twórcami brodów", ponieważ odkrywali oni przejścia, dzięki którym zaślepiona ludzkość może się przeprawiać przez burzliwe morza samsary (dosłowne "płynięcie" z potokiem zjawisk skłania człowieka do najmniejszego oporu). "Przeto ktokolwiek by chciał być przyjacielem tego świata, staje się przyjacielem Bożym" (św. Jakub 4:4). Aby

425


stać się przyjacielem Bożym, człowiek musi przezwyciężyć zło własnej karmy, czyli działania, które zawsze pobudzają go do bezwolnego przyzwalania na majawiczne złudzenia świata. Znajomość żelaznego prawa karmy zachęca każdego poważnego poszukiwacza Boga do odnajdywania drogi ostatecznej ucieczki z więzów niewoli. Ponieważ karmiczna niewola istot ludzkich ma swój początek w pragnieniach zamroczonego umysłu, przeto jogin zajmuje się opanowaniem swego umysłu. Odrzuca on kolejne osłony karmicznej niewiedzy i w końcu widzi siebie w swej przyrodzonej istocie.

"Nieruchoma, jako płomień lampy w bezwietrznym powietrzu, jest niezwruszona świadomość Mędrca, co w jodze Ducha pogrążony trwa.

"To, w czym zawisa uspokojona przez rozmyślanie myśl; to, w czym człowiek ducha ujrzawszy, w Duchu swym i przez Ducha pełne znajduje zadowolenie;

"To, w czym poznaje ponadzmysłowe, Duchowi przyrodzone, a najwyższe, intuicyjnemu rozumowi dostępne szczęścia; to, w czym trwając, w sercu Rzeczywistości przebywa;

"Co raz posiadłszy, za zdobycz poczytuje ponad wszystkie skarby większą, w czym, gdy utwierdzeń, najcięższy ból zachwiać nim nie zdoła;

"To - zwane jest jogą: zerwanie łącznika z cierpieniem, wejście w niezmienne szczęście Ducha".

Bhagawad Gita VI: 19-23. (przekład Wandy Dynowskiej)

Tajemnica życia i śmierci, której rozwiązanie jest jedynym celem

pobytu człowieka na Ziemi, jest nierozdzielnie związana z oddechem.

" Życie bez oddychania - to nieśmiertelność. Zrozumiawszy tę prawdę,

'starożytni riszi Indii uchwycili istotę oddechu i opracowali ścisłą

i rozumną naukę o nieoddychaniu. Gdyby nawet Indie nie miały

żadnego innego daru dla świata, to już sama krija-joga wystarczyłaby

na królewski podarunek.

W Biblii znajdują się ustępy, które świadczą, że prorocy hebrajscy byli świadomi faktu, że Bóg uczynił z oddechu subtelne ogniwo pomiędzy ciałem a duszą. "Genezis" stwierdza: "Utworzył tedy Pan Bóg człowieka z mułu ziemi i tchnął w oblicze jego dech życia, i stał się człowiek istotą żyjącą" (Genesis 2:7). Ciało ludzkie składa się z chemicznych i organicznych substancji, które znajdują się także w "mule

426


ziemi". To bezwładne ciało nie mogłoby nigdy prowadzić działalności ani przejawiać energii i ruchu, gdyby dusza nie przekazywała ciału energii życia za pośrednictwem, w przypadku ludzi nieoświeconych - oddechu (energia gazu). Prądy życia przejawiające się w ciele ludzkim jako pięcioraka prana wyrażają się w "Aum", wibracji wszechmocnej duszy.

Odzwierciedlenie życia, duszy-źródła, które jaśnieje w komórkach, jest jedyną przyczyną przywiązania człowieka do ciała; oczywiście nie składałby on tak troskliwie hołdu samej bryle gliny. Istota ludzka utożsamia się błędnie ze swą fizyczną postacią, ponieważ płynące z duszy prądy życia przewodzone są do ciała oddechem tak intensywnie, że człowiek uważa skutek za przyczynę i bałwochwalczo sądzi, że ciało posiada własne życie.

Normalnym stanem świadomym człowieka jest czucie ciała i oddechu. Jego stan podświadomy, czynny podczas snu, związany jest z jego czasowym, mentalnym oddzieleniem się od ciała i oddechu. W swym podświadomym stanie jest on wolny od złudzenia, że "istnienie" zależy od ciała i oddechu.135

Gdy ogniwo oddechu pomiędzy duszą a ciałem zostanie przez ewolucyjną karmę zerwane, następuje nagłe przejście zwane "śmiercią"; fizyczne komórki ciała powracają do swego naturalnego stanu bezruchu. Krija-joga potrafi jednak według woli jogina zerwać ogniwo oddechu dzięki mądrości nauki, a nie przez brutalną interwencję karmicznej konieczności. Dzięki swemu aktualnemu doświadczeniu jogin jest już świadomy niecielesności swej istoty i nie potrzebuje, aby mu dopiero śmierć udzielała przykrej wskazówki, że człowiek błędnie lokuje swe zaufanie w fizycznym ciele!

Życie za życiem każdy człowiek posuwa się (swym własnym, chociaż niepewnym krokiem) ku swemu celowi, jakim jest jego własna apoteoza. Śmierć, nie przerywając jego postępu, dostarcza mu po prostu bardziej dostosowanego do jego potrzeb środowiska w astralnym świecie, w którym się on oczyszcza. "Niech się nie trwoży serce wasze... W domu Ojca mego jest wiele mieszkań" (Jan 14:1-2). Doprawdy jest rzeczą nieprawdopodobną, aby Bóg wyczerpał swą pomysłowość przy organizowaniu tego świata lub że w przyszłym świecie nie może On nam ofiarować nic ciekawszego aniżeli brząkanie w harfy!

Śmierć nie jest wymazaniem człowieka ze sfery istnienia, ostateczną ucieczką z życia; śmierć nie jest też bramą do nieśmiertelności. Kto zagubił swą Jaźń w ziemskich radościach, ten nie odzyska jej

427

w pajęczych urokach astralnego świata. Będzie tam tylko gromadzi} subtelniejsze spostrzeżenia i wrażliwsze reakcje na piękno i dobro, które stanowią jedno. Na kowadle tej materialnej ziemi walczący człowiek musi wykuwać niezniszczalne złoto duchowej tożsamości. Niosąc w swej dłoni ten ciężko zdobyty skarb, jako jedyny dar przyjmowany przez chciwą śmierć, istota ludzka zdobywa ostateczne wyzwolenie od kręgu fizycznych reinkarnacji.



Przez kilka lat prowadziłem w Encinitas i Los Angeles kursy o Sutrach i jodze Patandżalego i innych głębokich dziełach hinduskiej filozofii.

- Dlaczego Bóg połączył duszę i ciało, zapytał mnie raz wieczorem jeden ze słuchaczy. Jaki miał on cel w uruchamianiu tego ewolucyjnego dramatu stworzenia? Niezliczenie wielu innych ludzi zadawało takie pytania. Filozofowie na próżno starali się na nie odpowiedzieć.

Pozostaw sobie kilka tajemnic do zbadania w Wieczności, zwykł był odpowiadać Sri Jukteswar z uśmiechem. - Jakże ograniczone zdolności rozumowe człowieka mogłyby pojąć niepojęte motywy Niestworzonego Absolutu? l36

Zdolności rozumowe człowieka, spętane zasadą przyczynowości świata zjawiskowego, zawodzą, gdy chodzi o zagadkę Boga nie mającego początku ani przyczyny. Mimo to, chociaż rozum człowieka nie potrafi zgłębić zagadek stworzenia, każda tajemnica zostanie w końcu odkryta pobożnemu człowiekowi przez samego Boga.

Kto szczerze pragnie mądrości, rozpoczyna swe poszukiwania od opanowania skromnych podstaw Boskiego planu, nie żądając przedwcześnie dokładnego matematycznego wykładu "Einsteinowskiej" teorii życia. Boga nigdy nikt nie widział; żaden śmiertelnik uwikłany w sprzeczności złudzenia mayi nie może zrozumieć Nieskończonego 137:

"Jednorodzony Syn, który jest na łonie Ojca (odzwierciedlona świadomość Chrystusowa, czyli rzutowana na zewnątrz Doskonała Inteligencja, która kieruje wszystkimi strukturalnymi zjawiskami przy pomocy wibracji "Aum", wyłania się z "łona", czyli z głębi Niestworzonego Bóstwa w celu wyrażenia różnorodności Jedności), objawił Go" (Jan 1:18), nadał formę, czyli objawił.

"Zaprawdę, zaprawdę mówię wam", wyjaśniał Jezus, "nie może Syn sam od siebie nic czynić, jeno to, co widzi, że Ojciec czyni; albowiem cokolwiek On czyni, to i syn podobnie czyni." (Jan 5:19). Troistą naturę Boga, przejawioną przez niego samego w zjawiskowych światach, symbolizuje się w hinduskich pismach świętych 428

jako: Brahmę-Stwórcę, Wisznu-Zachowawcę i Sziwę-Niszczyciela-Od-nowiciela. Ich trójdzielna działalność dokonuje się nieustannie w całym wibracyjnym stwarzaniu. Ponieważ Absolut przekracza zdolności pojmowania człowieka, pobożny hindus czci Go ucieleśnionego we wzniosłej Trójcy. (Inna znana koncepcja tejże trójcy jedynej rzeczywistości: "Sat", "Tat" "Aum": lub Ojciec, Syn i Duch Święty. Brahma-

- Wisznu-Sziwa reprezentuje trójjedyny wyraz Boga w aspekcie "Tat", czyli syna Chrystusowej świadomości, immanentnej w wibracyjnym stworzeniu. Szaktis, energie, czyli "małżonki" Trójcy są symbolami "Aum" czyli Ducha Świętego, jedynej sprawczej siły, która przez wibrację podtrzymuje kosmos).

Powszechny twórczo-zachowawczo-niszczący aspekt Boga nie stanowi jednak Jego ostatecznej czy nawet Jego istotnej natury (gdyż kosmiczne stwarzanie jest tylko Jego Ula, twórczą grą. ("Panie, Tyś stworzył wszystkie rzeczy, dla Twej uciechy stworzone one zostały." Obj. 4:11). Jego najgłębszej istoty nie można uchwycić, nawet jeśli się pojmie wszystkie tajemnice Trójcy, ponieważ Jego zewnętrzna natura

- jako przejawiona przez prawo w określonym atomowym nurcie

- tylko Go wyraża, ale nie odsłania. Ostateczną naturę Pana poznaje się wtedy, gdy "Syn wstępuje do Ojca" (Jan 14:12). Człowiek wyzwolony przekracza granicę wibracyjnych światów w Wolne od wibracji Źródło.

Wszyscy wielcy prorocy zachowywali milczenie, gdy żądano od nich odsłonięcia ostatecznych tajemnic. Gdy Piłat zapytał: "Co jest Prawdą?" (Jan 18:38), Chrystus nic nie odpowiedział. Wielkie okazałe pytania intelektualistów w rodzaju Piłata rzadko mają swój początek w płomiennym duchu poszukiwania. Ludzie tacy mówią raczej z pustą arogancją, która uważa brak przekonania do wartości duchowych za oznakę "otwartego umysłu".

"Kochaj cnotę, tylko ona wolna.

Ona cię nauczy wysoko się wspinać,

Wyżej aniżeli muzyka sfer sięga;

Gdyby bowiem cnota słabą była,

Samo niebo by się do niej schyliło".

(Milton - Comus)

"Jam się na to narodził i na to przyszedłem na świat, abym świadectwo dał prawdzie. Wszelki, który jest z prawdy, słucha głosu mego" (Jan 18:37). W tych słowach Chrystus zawarł całe tomy. Syn Boga "daje świadectwo" i swoim życiem wciela prawdę; jeśli także ją wykłada, jest to wspaniały dodatek.

429

Prawda nie jest teorią, ani spekulatywnym systemem filozofii, ani intelektualnym zrozumieniem. Prawda jest ścisłą zgodnością z rzeczywistością. Dla człowieka prawda jest dogłębnym poznaniem własnej natury, swej Jaźni jako duszy. Jezus każdym słowem i czynem swego życia dawał dowód, że zna "prawdę" swej istoty - swe źródło w Bogu. Utożsamiwszy się całkowicie z Chrystusową Świadomością mógł prosto powiedzieć: "Wszelki, który jest z prawdy, słucha głosu mego".



Również Budda odmawiał roztrząsania ostatecznych kwestii metafizycznych, wskazując sucho, że krótki czas życia człowieka na ziemi może być przez niego najlepiej wykorzystany na udoskonalenie swej moralnej natury. Chiński mistyk Lao-Tse słusznie nauczał: "Ten, co wie, nie mówi o tym; ten, co mówi, nie wie tego". Ostateczne tajemnice Boga nie "są otwarte do dyskusji". Rozwiązanie tajemnicy lego szyfru jest sztuką, której człowiek nie może przekazać człowiekowi; tu tylko Pan jest nauczycielem.

"Uspokójcie się i wiedzcie, żem Ja Bóg" (Psalm 46:11). Nie :>yszniąc się nigdy swą wszechobecnością, Pan daje się słyszeć tylko v niepokalanym milczeniu. Rozchodząc się w całym wszechświecie ako twórcze "Aum", Pierwotny Dźwięk układa się momentalnie v słowa zrozumiałe dla dostrojonego ucha pobożnego człowieka.

Boski cel stworzenia, o ile rozum ludzki w ogóle pojąć go może, wyłożony jest w Wedach. Riszi nauczali, że każda istota ludzka została tworzona przez Boga jako dusza, która w swoisty, jedyny sposób ma irzejawić jakiś szczególny przymiot nieskończonego zanim powróci o Absolutnej Tożsamości. Każdy człowiek wyposażony w ten sposób / jakiś szczególny element Boskiej Indywidualności jest jednakowo rogi Bogu. Mądrość zgromadzona przez Indie, tego starszego brata 'śród narodów, jest dziedzictwem całej ludzkości. Prawda Wed, jak 'szelka prawda, należy do Pana, a nie do Indii. Wielcy riszi, których mysły były czystym naczyniem napełniającym się boską głębią Wed, yli członkami rasy ludzkiej urodzonymi raczej na tej niż innej ziemi, by służyć całej ludzkości. Różnice rasowe czy narodowe nie mają idnego znaczenia w dziedzinie prawdy, gdzie jedyną kwalifikacją jest uchowa zdolność do jej przyjęcia.

Bóg jest miłością. Jego plan dla całego stworzenia może tylko miłości wynikać. Czyż ta prosta myśl nie daje ludzkiemu sercu więcej uciechy aniżeli uczony tom kosmologii? Każdy święty, który przenik-|ł istotę rzeczywistości, poświadcza, że istnieje Boski plan powszech-f, że jest on piękny i pełen radości.

Prorokowi Izajaszowi Bóg odsłonił swe intencje w tych słowach:

"Tak ci będzie słowo moje (twórcze Aum), które wyjdzie z ust moich; nie wróci się do mnie próżno, ale uczyni to, co mi się podoba, i poszczęści mu się w tym, na co je poślę. Przetoż w weselu wynijdziecie, a w pokoju doprowadzeni będziecie. Góry i pagórki przed wami głośno zaśpiewają, a wszystkie drzewa polne rękami klaskać będą" (Izajasz 55:11-12).

"W weselu wynijdziecie, a w pokoju doprowadzeni będziecie". Ludzie trudnego dwudziestego wieku z utęsknieniem usłyszą tę cudowną obietnicę! Wszak pełna jej prawda może być urzeczywistniona przez każdego miłośnika Boga, usiłującego dzielnie odzyskać swe boskie dziedzictwo.

Błogosławiona rola krija-jogi na Wschodzie i Zachodzie dopiero się zaczęła. Niechajże każdy człowiek się dowie, że istnieje określona naukowa technika urzeczywistnienia Jaźni, pozwalająca przezwyciężyć wszelką ludzką niedolę!

Przesyłając wibracje miłości tysiącom uczniów krija-jogi, rozrzuconym jak błyszczące klejnoty po całej Ziemi, często z wdzięcznością myślę:

"Dałeś, Panie, twemu mnichowi wielką rodzinę!"

PRZYPISY

'Nauczyciel duchowy; od sanskryckiego źródłosłowu Gur, podnosić.

2 Praktykujący jogę "zjednoczenie"; starożytną hinduską naukę medytacji o Bogu.

3 Imię moje zmieniło się na Yogananda, gdy wstąpiłem do starożytnego klasztornego Zakonu Swamich w 1914 r. Mój guru nadał mi w r. 1915 tytuł religijny Paramahansy (zob. rozdz. 24 i 42).



Dostları ilə paylaş:
1   ...   34   35   36   37   38   39   40   41   42


Verilənlər bazası müəlliflik hüququ ilə müdafiə olunur ©genderi.org 2017
rəhbərliyinə müraciət

    Ana səhifə