Edmund Husserl



Yüklə 360,47 Kb.
səhifə4/5
tarix13.11.2017
ölçüsü360,47 Kb.
1   2   3   4   5

10

Lecz jak tu wygląda poznanie istotowe w wied/y historycznej?


Edmund Husserl


90


Nastawienie nauki przyrodniczej


91


własnościami), które jako życie światowe (Weltleben) jest ustosunkowywaniem się do pojawiających się w otaczają­cym świecie przedmiotów i ich należących do tego świata właściwości.

Szczególnie wyróżnione w świecie otaczającym są nale­żące do tego świata osoby. Ważną rolę odgrywa przy tym różnica, sama będąca tematem, mianowicie czy osoby (inne osoby, ale ewentualnie także ja sam) jako obiekty, jako przedmioty świata otaczającego, z góry już danego praktycznemu Ja, praktycznemu w najszerszym sensie, tzn. Ja konkretnemu, przytomnie wiodącemu swe życie w świecie, tematyzowane są przez nie jako przedmioty, z którymi coś się dzieje, które zastawane są w otaczającym świecie jako istniejące, które się widzi, ale z którymi nie ma się do czynienia, z którymi nie ma się nic wspólnego: są oto tu i tam tak jak same tylko rzeczy; szczególną chyba rolę odgrywa tu zewnętrzne widzenie i rozumienie kogoś innego, ale bez wzywania się w niego, bez wspólnego z nim życia. Z drugiej strony inne podmioty jako współpod-mioty, z którymi pozostaje się we wspólnocie doświadcza­nia, myślenia, działania, z którymi dzieli się wspólną prak­tykę w otaczającym świecie, jakkolwiek każdy z nich ma także praktykę własną. Pewną „wspólnotę" mamy już wte­dy, gdy nawzajem jesteśmy sobie obecni w otaczającym świecie (ktoś inny w moim), w tym zaś już zawiera się, że jesteśmy sobie obecni jako fizyczne żywe ciała. Wzajemnie doświadczamy się, gdy widzimy te same przedmioty, a przynajmniej częściowo te same, z tego samego świata, będącego światem dla nas. To doświadczanie we wspólnym widzeniu zwykle jest doświadczaniem niewłaściwym, w pu­stym rozumieniu kogoś innego i jego sytuacji doświadcze-niowej. Lecz czymś szczególnym jest wspólnota osób jako wspólnota osobowego życia i ewentualnie jako trwały związek osób. Pierwszym krokiem jest wyeksplikowane żywe zjednoczenie z innym w intuicyjnym rozumieniu jego

doświadczania, jego sytuacji życiowej, jego uczynków etc.
Dalej porozumienie poprzez wyraz i język, co jest już
związkiem podmiotów. Wszelka komunikacja naturalnie
z góry zakłada wspólny świat otaczający, który tworzy się,
o ile w ogóle jesteśmy dla siebie osobami, ale może być
całkowicie pusty, nieaktowy. Czymś innym jednakże jest
stowarzyszenie się z osobami we wspólnym życiu, rozma­
wianie z nimi, troskanie się, staranie się o nie, związanie
przyjaźnią i wrogością, miłością i nienawiścią. Dopiero
wtedy wkraczamy w obszar świata „społeczno-historyczne-
go". _ \

Gdy żyjemy w nastawieniu naturalnym - nie transcen­dentalnym - otwierają się przed nami różne ukierunkowa­nia tematyczne, także ukierunkowania zainteresowania te­oretycznego, stosownie do struktury z góry nam danego świata, danego nam jako nasz wspólny świat otaczający, a poprzez niego jako świat obiektywny. „Poprzez niego" znaczy, że świat otaczający ulega zmianom, że w życiu przechodzimy od jednego świata otaczającego do drugie­go, przy czym w zmianach tych ciągle przecież doświad­czany jest ten sam świat, podczas gdy świat otaczający staje się sposobem przejawiania się świata. W nastawieniu istotnościowym możemy, wychodząc od faktycznego wspó­lnego świata, przebadać istotową formę ludzkiego świata otaczającego, wnikając zaś w ludzi obcych nam kultur -formę konstytuującego się w tej przemianie nowego świata otaczającego oraz - uznając za możliwą kontynuację tego procesu w nieskończoność - możemy zaprojektować struk­turę istniejącego świata jako świata możliwego doświad­czenia, tzn. świata ujawniającego się w postępujących co­raz dalej korektach w możliwych przejściowych światach otaczających. Byłaby to idea ontologii świata doświadcze­nia właśnie jako takiego. Nastawienie teoretyczne może kierować się ku samej tylko przyrodzie, wówczas mamy nastawienie przyrodnicze (naturale), które wszakże nie jest




Edmund Husserl


Nastawienie nauki przyrodniczej


93


92


„naturalistyczne". Z drugiej strony możemy nastawić się na osoby i osobowe wspólnoty, możemy nastawić się na możliwe konkretne światy otaczające i rysujący się w nich świat „prawdziwy".

Nastawienie na przyrodę może mieć rozmaity sens. W ogóle: w nastawieniu naturalnym jesteśmy jako osoby zaj­mujące się badaniami, a i już przedtem, jako ci, którzy żyją ze sobą i obok siebie. Ale jako podmioty wobec świata jesteśmy przy tym wraz z naszym życiem anonimowi -dopóki samych siebie nie uczynimy sobie tematem. Takie właśnie jest nastawienie na przyrodę: uczynić tematem przyrodę i nic innego; tematyzowanie jest więc w pewnym sensie zarazem „abstrahowaniem", co zrazu nie musi być rozumiane, a więc nie musi być rozumiane w sposób konie­czny, jako czynne pomijanie czegoś, lecz, jak to się zwykle dzieje, tylko jako wyłączne skupianie się na czymś, a w następstwie tego niebranie niczego innego pod uwagę. U podstaw naukowego nastawienia na przyrodę ostatecznie leży zapewne umyślne uczynienie tematem przyrody, i to czystej przyrody przy świadomym wykluczeniu, przy dąże­niu do wykluczenia wszystkiego, co tylko subiektywne.

Przyrodą, która jest tu tematyzowana, może być przy­roda świata otaczającego, i to taka, jaką jest ona z góry dana, jak prezentuje się ona w rzeczywistym i możliwym doświadczeniowym spostrzeżeniu i jak wykazuje się jako rzeczywiście istniejąca w toku naszego doświadczeniowego życia dzięki zgodności doświadczeń (choć nie bez okazjo­nalnych korekt). Tematyzacja ta ma oznaczać, że znajo­mość na podstawie doświadczenia, konsekwentnego do­świadczenia, własnego i obcego, uzupełnionego przez do-świadczeniowe antycypacje w pośredniej indukcji, usta­lona zostaje w opisie; zmierza się tu do nauki opisowej, uniwersalnej opisowej nauki przyrodniczej, obejmującej uniwersum możliwego doświadczenia przyrody, zmysło­wego spostrzeżenia, przypomnienia, dającej się przez nie

rzeczywiście potwierdzić indukcji - po wszystkie czasy. U podstaw leży - jakkolwiek w rzeczywistości jeszcze nie wykształcona - ontologia „świata możliwego doświadcze­nia". Tutaj można już wyróżnić rozszerzenie indukcji po­przez homogenizację tego, co niedoświadczalnie odległe i tego, co bliskie, a poczynając stąd w ogóle idealizację nieskończoności.

Czymś innym jest cel „ścisłej" nauki przyrodniczej, by ponad względnością naocznej przyrody, względnej w ota­czającym świecie, w „prawdach samych w sobie" określić przyrodę „samą w sobie", jako identyczny we wszelkich względnościach byt sam w sobie. Przyroda opisowa jest czymś względnym wobec ludzi-osób, mianowicie wobec nas, naszego narodu, naszej europejskiej ludzkości, nas-ludzi żyjących na Ziemi w naszej epoce historycznej; my sami wszakże nie stanowimy tu tematu ani nie stanowi go ta relacja, która o tyle też nie wymaga tematyzacji, o ile z pokolenia na pokolenie jesteśmy przecież tą samą ziem­ską ludzkością w tej jednolitej epoce historycznej, sferze czasowej, i ustalenia nauki z pokolenia na pokolenie w sposób zrozumiały uznajemy za ciągle obowiązujące11.

Wystarczy, byśmy tylko tematycznie ukierunkowali spojrzenie na tę względność, a widzimy, że owa nauka .przyrodnicza należy do szerszego zakresu osobowej nauki o ziemskim człowieczeństwie w ogóle, przy czym to trak­towane jest jako „My-ludzie", jako takie, które od nas,



11 Uniwersalna nauka opisowa jako nauka o wstępnie danym świecie w swej uniwersalności pozostaje w dziedzinie rzeczywistego i umożliwio­nego, bezpośredniego i pośredniego doświadczenia, postępuje zatem w sposób konieczny od wstępnie danego jako horyzont obecnego świata poprzez ujawnianie wspólobecności, kształtuje się jako opisowa nauka o otwartej obecności, następnie jednak także jako nauka o przeszłości (paleontologicznie), czemu towarzyszy coraz dalej idące ujawnianie prze­szłości, a potem przyszłości. Naturalnie ukierunkowana jest ona na ty­powe ogólności, typowe sposoby zmieniania się typów, a dalej na wyja­śnianie poszczególnych faktów według takich reguł.


Nastawienie nauki przyrodniczej


95


Edmund Husserl


94



każdorazowych badaczy, uzyskuje swój horyzont czasowy i swą względną, w szerokim sensie historyczną czasowość. Wnikając w to widzimy, że dopiero człowiek europejski, którego źródłem był filozofujący Grek, powziął i mógł uzyskać teoretyczne nastawienie na najbardziej zewnętr­zny osiągalny świat otaczający. Świat otaczający jest czymś względnym wobec pełniącej swe funkcje subiektywności - typika funkcjonujących subiektywności sama jest czymś historycznym: ludzie z konieczności są członkami wspólnot pokoleń i z konieczności żyją w jakimś wspólnotowo uzna­wanym za własny świecie otaczającym, w którym pod tym względem panuje uniwersalna historyczność. Bynajmniej jednak nie jest jeszcze przez to powiedziane, że do każdego z tych światów należy możliwe nastawienie teoretyczne; także ono, zrazu w postaci „opisowego" nastawienia nau­kowego, jest czymś z istoty historycznym. Jeśli jednak nastawienie to już zaistniało, to w toku historii wyznaczony jest rozwój od opisu czysto naturalnego do psychofizyczne­go.

Nowym nastawieniem jest następnie to, które kieruje

się ku ludziom i zwierzętom, traktując ich nie jako fizyczne ciała, które należy przebadać konsekwentnie opisowo w czysto przyrodniczym nastawieniu, lecz jako ludzi (wzglę­dnie zwierzęta), którzy swe fizyczne ciała mają jako ciała żywe, każdy z nich ma swój osobisty świat otaczający jako cieleśnie zorientowany świat tego, co bliskie i tego, co odległe, który występuje w sposobach przejawiania się „prawo-lewo", „na górze-na dole" i wszystkie te sposoby przej awiania się pozostają we współbieżnej relacji zależno­ści do subiektywnych sposobów mego „poruszam mym ciałem" w systemie dających się także dowolnie realizować kinestez. Do tematyki człowieka należy wszystko to, co uznaje on za obowiązujące jako świat otaczający i co od­nosi się do tego świata, jego indywidualnego i wspólnoto­wego świata otaczającego, nadto należy tu dające się

uchwycić w refleksji zjawiskowe „jak" tego otaczającego świata, dla każdego z osobna, ale także dla wspólnoty -jak odpowiadają sobie sposoby przejawiania się komuni­kujących się ze sobą jednostek, jak każdy swemu byciu człowiekiem, rozumianemu jako obiekt wyznaczający punkt zerowy zorientowania świata otaczającego, nadaje w doświadczeniowej apercepcji miejsce w przestrzeni ota­czającego świata, jak w zmianie miejsc zajmowanych przez osoby, np. gdy zamieniają się one miejscami, dla każdej z nich muszą zmienić się zorientowania tych samych obiek­tów, resp. muszą one zamienić się sposobami przejawiania się.

Podczas gdy opisowa przyroda należy do osobowego świata otaczającego wszystkich ludzi, względnie do świata otaczającego wszystkich ludzi „europejskich", a więc także do antropologii, przyroda ściśle naukowa oczywiście nie należy do niego, lecz tylko do świata otaczającego ludzi uprawiających ścisłą naukę przyrodniczą (lub ją rozumie­jących). Zapewne, naukowa historia naturalna także nie należy do świata otaczającego każdego człowieka, o ile 1 swój powszechny świat otaczający uzyskała i wydobyła na światło dzienne w badaniach, co mogłoby być światem otaczającym, ale nie było i nie jest, chyba że znów dla naukowca. Nauka przyrodnicza jest pewną kulturą, ale należy tylko do świata kultury takiej ludzkości, która tę kulturę ukształtowała i w obrębie której istnieją dostępne dla jednostki drogi jej zrozumienia.

Dalszym tematem może się stać uniwersalna jedność jakiejś „ludzkości", sięgająca tak daleko, jak daleko sięga wspólnotowe życie, bezpośrednie i pośrednie, a korelaty-wnie wspólnota świata otaczającego (w „jak" sposobów przejawiania się i ujmowania), zwłaszcza wspólnota kultu­ry. Tematem może się ona stać w jedności swego czaso­wego życia, w jedności tej czasowości, która sama stanowi formę tego życia, nie zaś np. jest czasowością przyrody




Nastawienie nauki przyrodniczej


97


ścisłej nauki przyrodniczej, która zgodnie ze swym sensem jest zawsze identycznym czasem ponad przyrodami świa­tów otaczających poszczególnych ludzkości, identycznym czasem absolutnie identycznej przyrody, a nie czasem re­latywnym, istotowo powiązanym z każdorazową szczegó­lną ludzkością istniejącą w życiu wspólnotowym we wszyst­kich swych przesz!ościach i w otwartej przyszłości, która przecież z punktu widzenia współczesnych ludzi ma sens ich przyszłości, przyszłości ich ludzkości.

Następnie tematem mogą stać się także ludzkości tylko luźno kontaktujące się ze sobą, sposoby, w jakie tworzą one wspólnotę i w historii stają się, resp. stały się jedną ludzkością, przy czym zasadniczym elementem jest tu hi­storia własnej ludzkości, jej historyczne powstawanie z ludzkości i kultur wcześniejszych itd. Tutaj opuszczamy już opisowe badania nauk przyrodniczych i zagłębiamy się w problemy humanistyki, względnie opisową przyrodę włączamy do historycznej nauki humanistycznej.

Wszystko to jest jeszcze powierzchowne, nie zostały jeszcze uwzględnione normatywne idee owych ludzkości i ich kultur, resp. te idee, które określają życie człowieka, jednostki ludzkiej i człowieka uczestniczącego na różne sposoby we wspólnocie, wyznaczające to, co powinien on czynić i rozstrzygające o jego życiowych wyborach (nie­kiedy jednak także w decyzjach i rozstrzygnięciach woli, stanowiących uniwersalne i ważne na zawsze prawidła wła­snego życia i życia wspólnotowego) .Prowadzitowięc do immanentnego dziejom „sensu", do problemów teleologii rozwoju, do problemów rozwoju uniwersalnych idei wyznaczających ukierunkowanie nowego typu ludzko­ści; należą tu idee nieskończonego i prawdziwego świata jako korelatu idei nauki o świecie, idee prawdziwego i rzetelnego osobowego życia jednostki i rzetelnej wspólno­ty, w końcu idee rzetelnej ludzkości i związanych z nią idei „etycznych", idei uniwersalnej nauki nie o samym

tylko świecie, lecz o wszystkim, co w ogóle jest, także jako idea, jako idealna norma itd.12

W końcu sama uniwersalna nauka osobowa zdaje się przekształcać we wszechnaukę, zdaje się rozpływać w uni­wersalnej filozofii, a eidetycznie w uniwersalnej ontologii. Wszystko bowiem ma początek w nas, żywych lud/iach zadających teoretyczne pytania, my sami jesteśmy osobami i w naszym wspólnym świecie mamy temat wszystkich mo­żliwych tematów, wszystkich możliwych do postawienia pytań, a więc również najwyższych i ostatecznych pytań człowieka.

Cofnięcie się od tego uniwersalnego, na swój sposób historycznego, zorientowanego na osoby sposobu rozważa­nia świata, poruszającego się na gruncie świata wstępnie danego, do absolutnego gruntu, gruntu transcendentalnej subiektywności.

Przy tym punkt wyjścia: My, którzy przeprowadzamy uniwersalne rozważanie osobowe, włączając w nie uniwer­salne rozważanie świata otaczającego itd., sami jesteśmy ludźmi, ludźmi europejskimi, staliśmy się nimi w toku hi­storii, sami tworzymy, jako historycy, historię świata i naukę o świecie we wszelkim sensie, ów historyczny twór kulturowy w motywacji dziejów Europy, w których tkwi­my. Świat, który dla nas istnieje, sam jest naszym history­cznym tworem, nas, którzy w swym bycie także jesteśmy tworem historycznym. Czym jest zakładane przez tę wzglę­dność to, co bezwzględne? Subiektywność jako transcen­dentalna. Inny punkt wyjścia: eidetycznie ogólna nauka osobowa - psychologia. Psychologia uniwersalna. Przes­kok do transcendentalnej filozofii.

12 To jednakże w konsekwentnej realizacji nauki humanistycznej -w nastawieniu naturalnym.

III

zaprzeczenie możliwości filozofii naukowej -

konieczność namysłu - namysł historyczny -

jak potrzeba historii?

Filozofia jako nauka, jako poważna, ścisła, a nawet apodyktycznie ścisła nauka -ten sen już się skończył. Zapewne, człowiek, który raz zasmakował owoców filozofii, poznał jej systemy, następnie podziwiał je nieodparcie jako najwyższe dobra kultury, nie może już porzucić filozofii i filozofowania. Jedni patrzą na filozofie iak na dzieła sztuki największych artystów i jedność filozo­fii upatrują w jedności sztuki. Inni znów przeciwstawiają filozofię naukom w odmienny sposób, stawiając ją na ró­wni z religią, w którą wrośliśmy w toku dziejów. Wiara religijna, póki jeszcze jest wiarą żywą, mówiąc o Bogu i objawionej przezeń prawdzie, upewnia człowieka co do tego, co jest metafizycznie transcendentne, co przekracza świat będący tematem poznania naukowego, jako jego ostateczna podstawa bytowa - i tam odnajduje ostateczną podstawę absolutnych norm, którym podporządkowujemy nasz ludzki byt w świecie. Filozofia sądziła niegdyś, że jest nauką o całości bytu. A zatem nawet wtedy, gdy sama dokonywała rozdziału między światem jako całością bytu skończonego a Bogiem jako zasadą jednoczącą nieskoń­czoność skończoności (a potem jako nieskończoną nadoso-bą), sądziła, że potrafi poznać naukowo zasadę metafizy­czną i świat na podstawie tej zasady. Podstawiając dalej pod świat coś transcendentnego, metafizycznego i myśląc zasadę absolutu, sądziła wciąż, że można dojść do sfery


101


Edmund Husserl


100

Zaprzeczenie możliwości filozofii naukowej


tego, co transcendentne, absolutne i metafizyczne, dro­gami naukowymi. Dlatego też możliwe było powiązanie nauki i religii - tak jak czyniła to filozofia średniowieczna, pretendująca do zaprowadzenia pełnej harmonii między wiarą religijną i rozumem naukowym. Ale teraz powszech­nie panuje przekonanie, że te czasy już minęły. Przez Eu­ropę przepływa potężny i wciąż przybierający na sile stru­mień tak niewiary religijnej, jak i filozofii wyrzekającej się swej naukowości.

Powszechnie zapanowało też przekonanie, że filozofia jest zadaniem walczącego o swą egzystencję człowieka, i to takiego człowieka, który w toku europejskiego rozwoju kultury wzniósł się do autonomii, a dzięki nauce odnajduje siebie w horyzoncie nieskończoności - i zawartego w nich losu. Namysł nad światem przeprowadzony przez czło­wieka autonomicznego z konieczności prowadzi go do tego, co transcendentne, jako czegoś niepoznawalnego i niemożliwego do opanowania. Człowiek może tylko ze . swego miejsca, ze swych horyzontów poznawczych i uczu­ciowych uzyskiwać przeczucie i kształtować przy tym drogi wiary, które jako światopogląd nadają temu przeczuciu i normom działania osobistą oczywistość - pod wodzą prze­czuwanego wiarą Absolutu. Taka postawa daje także gru­pom ludzi o zbliżonym pierwotnym ukierunkowaniu coś takiego jak wspólne rozumienie i wzajemne poparcie.

Światopogląd zatem jest osiągnięciem z istoty swej in­dywidualnym, jest rodzajem osobistej wiary religijnej, ale od wiary tradycyjnej, objawionej, różni się tym, że nie rości sobie pretensji do prawdy bezwarunkowej, ważnej dla wszystkich ludzi i dającej się wszystkim przekazać -tak samo jak niemożliwa jest naukowa prawda o tym, co absolutne, tak też nie można wykazać w sposób ważny powszechnie i obowiązujący każdego prawdy światopoglą­dowej. Każde takie roszczenie byłoby równoznaczne z przeświadczeniem, że na podstawie racji rozumowych, a

więc naukowych, możliwe jest poznanie tego, co absolut­ne, i jego stosunku do człowieka.

Filozofia znalazła się w niebezpieczeństwie, zagrożona jest jej przyszłość - czy nie powinno to pytaniu o obecne zadania filozofii, jako pytaniu postawionemu właśnie te­raz, nadawać sensu wyróżnionego?

Przez tysiąclecia, a raczej w powtarzających się epo­kach filozofii żywej, wciąż odżywającej, utrzymywała się wiara (i na tym właśnie polegała egzystencja filozofii) w możliwość urzeczywistnienia, a niekiedy w udaną już rea­lizację filozofii - w formie systemów i związanych z nimi „szkół". Cóż jednak mogło podtrzymać tę wiarę, gdy sy­stemy zmieniały się, a szkoły nie mogły się pogodzić drogą ujednolicenia swych przekonań? Tkwiło w tym przecież pewne niepowodzenie, które nie mogło pozostać w ukry­ciu. Cóż podtrzymywało świadomość koniecznego zada­nia, które było podejmowane w osobistej egzystencji, gdyż musiało być podejmowane, i to właśnie jako świadomość, że podejmując urzeczywistnienie zadania jako osobistą ko­nieczność, wypełnia się konieczność ponadosobistą, że jest to zadanie ludzkości implikowane we własnym zadaniu życiowym?

Cóż może wiązać nas z tym celem? Czy tylko odwaga porwania się na cel piękny wprawdzie, ale możliwy tylko w pustym sensie, cel na pewno nie niemożliwy, ale przecież w końcu tylko wyimaginowany, któremu po doświadcze­niach tysiącleci towarzyszy coraz większe prawdopodobie­ństwo nieosiągalności? Czy też mamy tu do czynienia z oczywistością praktycznej możliwości i konieczności, która temu, co zewnętrznie wydaje się niepowodzeniem i, koniec końców, rzeczywiście jest niepowodzeniem, nadaje cha­rakter wprawdzie niedoskonałego, jednostronnego, częś­ciowego, ale przecież sukcesu w tym niepowodzeniu?

Lecz nawet jeśli oczywistość ta kiedykolwiek była żywa, to w naszych czasach osłabła, utraciła swą żywot-




Edmund Husserl


102


103

Zaprzeczenie możliwości filozofii naukowej


ność. Jest rzeczą jasną, że jeżeli filozofia ma jeszcze jed­noczący ją sens, a w nim prawomocne, konieczne zadanie, to musi utrzymywać się taka oczywistość, choćby jako nie­doskonała oczywista świadomość jasnego zamierzenia, które realizowane jest we wszystkich próbach wielkich sy­stemów, przynajmniej od niektórych stron, podczas gdy inne podlegają krytyce. Oczywistość tę możemy wyczuć tylko przez zagłębienie się w ożywioną na nowo zawartość tradycyjnych systemów, a wnikając w nie, stawiając wobec nich pytania, możemy doprowadzić do jasności sens zadań filozofii.

Co do tego nie ma wątpliwości-jeżeli mamy zrozumieć nas samych jako filozofów i to, co jako filozofia ma w nas powstać, musimy zagłębić się w rozważania historyczne. Nie wystarcza już atakowanie roboczych problemów, by tak rzec, w naiwnym strumieniu życia i działania, choć przecież z egzstencjalnych głębi osobowości, problemów napotykanych w naszej naiwnej egzystencji (Werden) i ro­zważanie ich wspólnie z naszymi towarzyszami pracy, z tymi, którzy natrafili na nie dzięki wspólnej, żywej dla nas wszystkich tradycji. Nie wystarcza to już przecież w sytu­acji zagrożenia, z której współczesna filozofia zdaje sobie sprawę - musi zdawać sobie sprawę, musi przyjąć ją do wiadomości, jeśli chce zapewnić sobie przyszłość, zagro­żoną przez przemożne podszepty „ducha czasów".

Filozof i pokolenie filozofów, jako że pracują odpowie­dzialnie w pewnej przestrzeni ludzkości i kultury, stają przed koniecznością podjęcia wynikającej również i stąd odpowiedzialności i stosownych do niej działań. W ogóle jest to tak, jak z ludźmi w czasach zagrożenia. W imię możliwości wypełnienia przyjętego zadania życiowego w czasach zagrożenia trzeba najpierw właśnie to zadanie odłożyć i czynić to, co w przyszłości może znów umożliwić normalne życie. W konsekwencji dochodzi na ogół do tego, że zmienia się cała sytuacja życiowa, a wraz z nią

pierwotne zadania - jeśli nie stają się w końcu zupełnie bezprzedmiotowe. Pod każdym względem niezbę­dny jest więc namysł, byśmy mogli odnaleźć się w tym wszystkim.

Namysł historyczny, który musimy teraz podjąć, doty­czy naszej własnej egzystencji jako filozofów, a korelaty-wnie egzystencji filozofii, która ze swej strony wypływa z naszej egzystencji filozoficznej1.




Dostları ilə paylaş:
1   2   3   4   5


Verilənlər bazası müəlliflik hüququ ilə müdafiə olunur ©genderi.org 2019
rəhbərliyinə müraciət

    Ana səhifə