Ks. Marek c hmielewski 



Yüklə 119,44 Kb.

tarix06.05.2018
ölçüsü119,44 Kb.


 

„Duchowość w Polsce” 16 (2014)  

ISSN 2081-4674    s. 165-175 

––––––––––––––

 

 

 



 

 

 



 

 

Ks. Marek C



HMIELEWSKI



 

 

 

UFNOŚĆ W BOŻE MIŁOSIERDZIE  

ODPOWIEDZIĄ NA CHOROBĘ HORYZONTALIZMU

1

 

 

 



Z łatwością obserwujemy, że w ostatnich dziesięcioleciach na całym świecie 

upowszechnił  się  kult  Bożego  miłosierdzia  według  objawień  św.  Faustyny  

Kowalskiej. Zewnętrzną tego oznaką jest obraz Jezusa Miłosiernego, który moż-

na  spotkać  niemal  we  wszystkich  kościołach  katolickich  na  świecie.  Zawsze  na 

obrazie  znajduje  się  wymowny  podpis  w  języku  danego  kraju:  „Jezu,  ufam  

Tobie!”. W powszechności tego kultu trzeba widzieć przejaw głębokiej tęsknoty 

współczesnego  człowieka  za  Bogiem  „bogatym  w  miłosierdzie”  (por.  DiM  1), 

dodatkowo  wzmocnionej  dręczącą  go  chorobą  horyzontalizmu.  O  tej  chorobie 

cywilizacji  euroatlantyckiej  przełomu  XX  i  XXI  wieku  wielokrotnie  wspominał 

św. Jan Paweł II, zaś w adhortacji apostolskiej Ecclesia in Europa dał wyczerpu-

jącą  diagnozę  tego  zjawiska  i  zarazem  wskazał  skuteczne  remedium.  Jest  nim  

Jezus  Chrystus,  który  przez  swoją  mękę,  śmierć  i  zmartwychwstanie  najpełniej 

——————— 

  Ks.  dr  hab.  Marek  C



HMIELEWSKI

,  prof.  KUL  ‒  prezbiter  diecezji  radomskiej  (wyświęcony 

w 1983  roku),  kanonik  gremialny  Kapituły  Ostrobramskiej  w  Skarżysku-Kamiennej  (sekretarz  

Kapituły). Od 1988 pracownik naukowy Instytutu Teologii Duchowości KUL, w latach 2000-2006 

jego dyrektor, od 2013 wykładowca Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu; prodziekan 

Wydziału Teologii KUL (2005-2008, 2008-2012, 2012-2016); od 2000 prezes Polskiego Stowarzy-

szenia Teologów Duchowości; w latach 2002-2011 i 2014-2017 członek zarządu Polskiego Towa-

rzystwa Mariologicznego; członek Towarzystwa Naukowego KUL i Lubelskiego Towarzystwa Na-

ukowego;  od  2009  członek  rady  naukowej  Journal  of  Religious  Science  „Soter”  (Kowno,  Litwa) 

i dwumiesięcznika „Życie Konsekrowane”; od 2012 członek zwyczajny Międzynarodowej Akade-

mii Miłosierdzia Bożego i członek korespondent Papieskiej Międzynarodowej Akademii Maryjnej 

w  Rzymie  (PAMI);  dnia  14.02.2013  otrzymał  tytuł  doktora  honoris  causa  Uniwersytetu  Witolda 

Wielkiego  w  Kownie;  od  lipca  2013  wiceprezes  Fundacji  Potulickiej.  Autor  licznych  publikacji 

z zakresu duchowości, w tym kilkunastu książek. Od 2003 roku w każdy czwartek w Radio Maryja 

i  TV  Trwam  prowadzi  cykl  audycji  o  duchowości  „Duc  in  altum!”  (dotychczas  wyemitowano  

ponad 620 kilkunastominutowych odcinków). 

1

 Niniejszy tekst ukazał się w wersji internetowej latem 2012 r. w: http://www.milosierdzie.pl/-



akademia/ftp/Marek-Chmielewski-Ufnosc-w-Boze-Milosierdzie-odpowiedzia-na-chorobe-horyzon-

talizmu.pdf  




166 

Ks. Marek CHMIELEWSKI 

 

objawił  tajemnicę  Bożego  miłosierdzia  i  „który  żyje  w  Kościele  jako  źródło  



nadziei dla Europy”, jak głosi podtytuł tego dokumentu. Jedynie ufność w Jego 

miłosierdzie, do czego wzywa napis na obrazie, potrafi skutecznie leczyć zgubne 

skutki horyzontalizmu. 

1. Choroba horyzontalizmu  

Czym jest zatem choroba horyzontalizmu? Jest ona równie groźna w swoich 

psychiczno-duchowych  skutkach,  jak  inne  współczesne,  cywilizacyjne  choroby, 

takie jak AIDS czy pracoholizm.  

Trafną charakterystykę tego zjawiska dał św. Jan Paweł II na początku adhor-

tacji apostolskiej Ecclesia in Europa (z 28.06.2003), choć z nazwy wymienia je 

tylko raz, w numerze 34. Pisze tam, że duchowni „na mocy swej posługi są po-

wołani,  by  w  szczególny  sposób  celebrować  Ewangelię  nadziei,  głosić  ją  i  jej 

służyć”. Szczególnie w obecnej sytuacji kulturowej i duchowej kontynentu euro-

pejskiego  „są  wezwani,  by  być  znakiem  sprzeciwu  i  nadziei  dla  społeczeństwa 

chorego na horyzontalizm i potrzebującego otwarcia na Transcendencję”. 

Już  z  samej  nazwy  tego  zjawiska  wynika,  że  horyzontalizm  jest  pewnego  

rodzaju stylem życia opartym na światopoglądzie, który przejawia się w określo-

nych zachowaniach moralno-duchowych. U jego podstaw jest redukcjonizm an-

tropologiczny,  który  zdaje  się  nie  uwzględniać  transcendentnego  wymiaru  ludz-

kiej  natury.  Horyzontalizm  polega  zatem  na  sprowadzeniu  całej  ludzkiej  egzy-

stencji do wymiaru doczesnego ‒ horyzontalnego, a tym samym na zanegowaniu 

właściwego ludzkiej naturze otwarcia na to, co ją przekracza i ma charakter reli-

gijno-duchowy.  Powoduje  to  u  współczesnego  człowieka  poczucie  zagubienia, 

toteż ‒ jak pisze św. Jan Paweł II ‒ „tylu ludzi sprawia wrażenie, że są zdezorien-

towani, niepewni, pozbawieni nadziei…” (EiE 7). Właśnie utrata nadziei, to zda-

niem  Papieża,  zasadniczy  przejaw  choroby  horyzontalizmu.  Jedną  z  jego  przy-

czyn,  na  którą  wskazuje  Święty,  jest  globalizacja,  która  choć  jest  postrzegana 

przede wszystkim jako proces dotyczący polityki i ekonomii, to jednak wywiera 

istotny wpływ na kulturę, w tym również na życie religijno-duchowe. Wpływ ten 

może być jak najbardziej pozytywny, szczególnie wtedy, gdy otwiera nowe moż-

liwości rozwoju i współpracy, ale ‒ jak zauważa Ojciec Święty ‒ „może też oka-

zać się zjawiskiem szkodliwym, o poważnych konsekwencjach. Wszystko zależy 

od  pewnych  zasadniczych  wyborów,  a  mianowicie  od  tego,  czy  «globalizacja» 

będzie służyć człowiekowi, i to każdemu człowiekowi, czy też wyłącznie rozwo-

jowi oderwanemu od zasad solidarności i współudziału oraz od odpowiedzialnie 

stosowanej zasady pomocniczości”

2



——————— 



2

  Jan  Paweł  II,  Audiencja  dla  przedstawicieli  związków  zawodowych  i  przedsiębiorców 

(2.05.2000),  w:  Jan  Paweł  II,  Europa  zjednoczona  w  Chrystusie.  Antologia,  wybór  i  opr.  L.  So-

snowski, G. Turowski, Kraków 2002, s. 362. 




Ufność w Boże Miłosierdzie odpowiedzią na chorobę horyzontalizmu 

167


 

Wśród  przejawów  choroby  horyzontalizmu  na  pierwszym  miejscu  Papież 

wymienia  dość  powszechne  zjawisko  utraty  pamięci  i  dziedzictwa  chrześcijań-

skiego.  Przykładem tego jest  między innymi usunięcie z preambuły Konstytucji 

Unii  Europejskiej  invocatio  Dei,  a  także  sprzeczne  z  historyczną  faktografią 

przemilczanie  doniosłego  wkładu  chrześcijaństwa  w  kulturę  europejską.  Po  tej 

linii idzie coraz częstsze, zwłaszcza w Europie Zachodniej, traktowanie architek-

tonicznych,  i  nie  tylko  architektonicznych,  pomników  kultury  chrześcijańskiej 

jako jedynie materialnych reliktów przeszłości. Z tej racji bez większych oporów 

nadaje się im przeznaczenie sprzeczne z ich pierwotnym celem oraz charakterem, 

nierzadko  biorąc  za  jedyną  przesłankę  względy  ekonomiczne.  Na  przykład  za-

bytkowe kościoły zamienia się na muzea lub sale teatralno-wystawowe, a nawet 

na  lokale  gastronomiczne.  Natomiast  jednoznacznie  kojarzący  się  z  liturgią 

chrześcijańską  chorał  gregoriański,  znajduje  zastosowanie  w  muzyce  rozrywko-

wej o wątpliwym moralnie przesłaniu ideowym. Nie inaczej dzieje się z symbo-

lami chrześcijańskimi, które celowo zawłaszcza się przede wszystkim po to, aby 

prowokować i szokować.  

Jak  zauważa  Papież,  tej  utracie  pamięci  i  dziedzictwa  chrześcijańskiego  

towarzyszy „praktyczny agnostycyzm i obojętność religijna, wywołująca u wielu 

Europejczyków wrażenie, że żyją bez duchowego zaplecza” (EiE 7). W rezulta-

cie  „wielu  ludzi  nie  potrafi  już  łączyć  ewangelicznego  przesłania  z  codziennym 

doświadczeniem”, dlatego doznają oni licznych trudności w przeżywaniu osobi-

stej  wiary  we  właściwym  sobie  kontekście  społecznym  i  kulturowym. Wskutek 

tego coraz częściej jesteśmy świadkami wydarzeń, podczas których współcześni 

chrześcijanie  przyjmują  postawę  wycofywania  się  i  nie  bronią  swej  tożsamości 

oraz  godności,  gdy  tymczasem  środowiska  fundamentalistyczne  coraz  agresyw-

niej  narzucają  własne  przekonania  światopoglądowo-religijne.  Św.  Jan  Paweł  II 

zaznacza, że  dochodzi nawet do takich sytuacji, w  których deklarowanie swego 

agnostycyzmu  traktowane  jest  jako  naturalny  przejaw  postępu  i  wyższej  świa-

domości  społecznej,  natomiast  „wiara  wymaga  uwierzytelnienia  społecznego”, 

które i tak nie znajduje powszechnej akceptacji (por. EiE 7). 

Innym  przejawem  horyzontalizmu,  ściśle  związanym  z  utratą  nadziei,  jest  ‒ 

zdaniem Papieża ‒ lęk przed przyszłością, nierzadko podsycany przez pełne fata-

lizmu  wizje  eschatologiczne.  Przykładem  tego  może  być  rozpowszechniane 

przez  Patricka  Geryla  „proroctwo  Oriona”,  rzekomo  oparte  na  tajemnej  wiedzy 

Majów, które przewidywało koniec świata na dzień 21.12.2012 roku, w związku 

z  tak  zwanym  przebiegunowaniem  ziemi

3

.  „Obraz  jutra  jest  często  bezbarwny 



i niepewny ‒ pisze Papież. ‒ Bardziej boimy się przyszłości, niż jej pragniemy” 

(EiE  8).  Niepokojącą  oznaką  lęku  przed  przyszłością  jest  egzystencjalna  pustka 

i utrata sensu życia, szczególnie dręcząca młode pokolenie i znacznie utrudniająca 

——————— 


3

  Zob.  http://www.howtosurvive2012.com/htm_night/home.htm  [18.06.2011];  http://koniec-

swiata2012.com.pl/orion.html [18.06.2011]. 



168 

Ks. Marek CHMIELEWSKI 

 

mu podejmowanie definitywnych wyborów życiowych. Przekłada się to również 



na spadek dzietności, zmniejszenie liczby powołań kapłańskich i do życia konse-

krowanego. 

Kolejnym  przejawem  horyzontalizmu,  wymienionym  przez  Jana  Pawła  II 

w adhortacji  Ecclesia  in  Europa,  jest  dość  powszechna  fragmentaryzacja  egzy-

stencji, a także rozbicie i atomizacja życia społecznego. Jego bezpośrednim efek-

tem jest poczucie osamotnienia i wyobcowania. W Europie dostrzegalne jest, nie-

bezpieczne  z  punktu  widzenia  cywilizacyjnego,  zjawisko  rozpadu  więzi  rodzin-

nych,  narastające  konflikty  etniczne,  szerzące  się  postawy  rasistowskie,  a  także 

napięcia  międzyreligijne.  Do  tego  wszystkiego  dochodzi  zwykły  egoizm,  który 

skłania  do  instrumentalnego  traktowania  i  wykorzystywania  człowieka,  czego 

najbardziej jaskrawym przykładem jest pornografia i wszelkiego rodzaju komer-

cjalizacja  erotyki,  nie  mówiąc  o  mobbingu,  współczesnych  formach  niewolnic-

twa i „handlu żywym towarem”

4

.  



W  zarysowanej  tu  charakterystyce  zjawiska  horyzontalizmu  nie  trudno  

dostrzec „dążenie do narzucenia antropologii bez Boga i bez Chrystusa” (EiE 9). 

Horyzontalizm czyni bowiem człowieka absolutnym centrum rzeczywistości, co 

paradoksalnie  sprawia,  że  zanegowana  zostaje  niezbywalna  wartość  i  godność 

osoby. W miejsce personalizmu szerzy się nihilizm na polu filozofii, relatywizm 

na  polu  teorii  poznania  i  moralności,  zaś  pragmatyzm  i  cyniczny  hedonizm 

w strukturze  życia  codziennego.  W  rezultacie  ‒  jak  zauważa  Ojciec  święty  ‒  

„europejska  kultura  sprawia  wrażenie  «milczącej  apostazji»  człowieka  sytego, 

który żyje tak, jakby Bóg nie istniał” (EiE 9).  

Ostatnio,  na  określenie  takiej  postawy,  w  publicystyce  pojawił  się  termin 

„apateizm”, który powstał z połączenia słów „ateizm” i „apatia”. Po raz pierwszy 

użył  go  w  2003  roku  Jonathan  Rauch  w  swoim  artykule  w  miesięczniku  „The 

Atlantic”

5

. Apateizm jest rodzajem intelektualnej ociężałości i przeżyciowej obo-



jętności wobec jakichkolwiek wartości religijnych. Jest więc rodzajem nihilizmu 

połączonego z hedonizmem.  

Opisane  tu  zjawiska  oznaczają  głęboki  kryzys  antropologiczny,  który  trawi 

społeczeństwo europejskie. Dotkliwy głód nadziei współczesny człowiek usiłuje 

zaspokoić w przestrzeni ziemskiej „zamkniętej na transcendencję”, bądź to ocze-

kując  raju  obiecywanego  przez  naukę  i  technikę,  bądź  naiwnie  przyjmując  gło-

szone przez sekty różne idee mesjanistyczno-apokaliptyczne, czy wreszcie ulega-

jąc konsumpcjonizmowi i hedonizmowi, które oferują błogostan wywołany nar-

kotykami lub odpowiednią formą muzyki oraz rozrywki wprowadzającej w trans. 

W  poszukiwaniu  nadziei  obywatel  współczesnej  Europy  nierzadko  pozwala  się 

——————— 

4

 Zob. H. Wejman, Fragmentaryzacja egzystencji jako wyzwanie dla duchowości chrześcijań-



skiej,  w:  Kościół  w  życiu  publicznym.  Teologia  polska  i  europejska  wobec  nowych  wyzwań,  red. 

K. Góźdź i inni, Lublin 2004, t. 2, s. 161-166. 

5

  „The  greatest  development  in  modern  religion  is  not  a  religion  at  all  ‒  it’s  an  attitude  best  



described as «apatheism»”. J. Rauch, Let It Be, „The Atlantic” 2003, nr 5, s. 34. 


Ufność w Boże Miłosierdzie odpowiedzią na chorobę horyzontalizmu 

169


 

oczarować wschodnimi filozofiami, ezoteryczną duchowością i różnymi prądami 

New Age (por. EiE 9)

6

.  



Pomimo jednak rozległych procesów laicyzacji, obserwuje się ‒ jak zauważa 

św.  Jan  Paweł  II  ‒  „powszechną  potrzebę  duchowości”  (por.  NMI  33).  Można 

w tym  widzieć  przejaw  wielkiego  głodu  nadziei  ze  strony  współczesnego  czło-

wieka,  a  tym  samym  gotowość  otwarcia  się  na Transcendencję. W  tym  miejscu 

nasuwa się refleksja, że najbardziej adekwatną odpowiedzią na ów głód nadziei 

jest ufność w Boże Miłosierdzie.  



2. Natura ufności 

Czym  jest  więc  ufność,  jako  skuteczny  środek  przeciwdziałania  duchowej 

degradacji współczesnego człowieka? Odpowiedzi na to pytanie najczęściej szu-

ka się w Dzienniczku św. Faustyny, gdyż jest ona mistrzynią tej szczególnej cno-

ty. Nie mniej interesujące treści można znaleźć w pismach bł. Michała Sopoćki, 

spowiednika i kierownika duchowego Świętej, którego poglądy z pewnością mia-

ły duży wpływ na jej rozumienie ufności.  

W przeciwieństwie do ks. Sopoćki, s. Faustyna nie zbudowała systemu teolo-

gicznego,  choć  jej  wypowiedzi,  a  szczególnie  zanotowane  słowa  Pana  Jezusa, 

stanowią  fundament  współczesnej  teologii  Bożego  Miłosierdzia.  Ona  po  prostu 

przedstawiała  to,  czego  doświadczała,  nie  podejmując  się  typowych  dla  pracy 

teologów  uściśleń  terminologicznych.  Z  tej  racji,  szukając  odpowiedzi  na  pyta-

nie, czym jest ufność i jaką rolę odgrywa ona w pokonywaniu choroby horyzon-

talizmu, lepiej sięgnąć do myśli wytrawnego teologa Bożego miłosierdzia, jakim 

bez  wątpienia  był  ks.  Sopoćko.  Niemniej  jednak  określenie  ufności  w  świetle  

objawień  zanotowanych  przez  krakowską  Mistyczkę,  pozwala  lepiej  uchwycić 

samą tajemnicę Miłosierdzia Bożego.  

W  Dzienniczku  rzeczownik  „ufność”  pojawia  się  127  razy,  z  czego  38  razy 

o ufności  mówi  sam  Pan  Jezus.  Natomiast  czasownik  „ufać”  użyty  został  102  

razy, w tym 10 razy przez Jezusa. Daremnie jednak byłoby szukać definicji tego 

pojęcia. Pozostaje więc przywołanie najbardziej charakterystycznych opisowych 

wyrażeń Świętej na ten temat. Jeśli chodzi o czasownik „ufać”, to występuje on 

w dwóch zasadniczych funkcjach. Pierwsza, to zachęty i wezwania Jezusa, aby Mu 

powierzyć  siebie,  zaś  druga  ‒  najliczniejsza  ‒  to  zapewnienia,  a  także  wyznania 

Świętej, że ufa ona Jezusowi i mocy Jego miłosierdzia oraz działaniu łaski. Po-

dobnie jest, gdy chodzi o rzeczownik „ufność”. Wielokrotnie s. Faustyna wyzna-

je Jezusowi, że choć nie rozumie Jego działania i przeżywa ciężkie doświadcze-

nia  życiowe,  to  jednak  nie  przestaje  Mu  ufać.  Nawet  stwierdza  dobitnie:  

„Chociażbyś mnie zabił, ja Ci ufać będę” (Dz. 77; por. Dz. 73, 148, 190, 1192). 

——————— 


6

  Zob.  A.  Siemieniewski,  Poszukiwanie  ezoterycznych  duchowości,  w:  Kościół  w  życiu  



publicznym, s. 175-183.  


170 

Ks. Marek CHMIELEWSKI 

 

Pomimo swej nędzy i słabości nie wątpi w to, że Jego miłosierdzie może uczynić 



ją świętą (por. Dz. 1333, 1730). Odpowiedzią na ten heroizm ufności Świętej są 

zapewnienia  ze  strony  Pana  Jezusa  o  tym,  że  jej  ufność  i  miłość  krępują  jego 

sprawiedliwość,  opóźniając  karanie  ludzkości  (por.  Dz.  198).  W  pewnym  więc 

sensie uzależnia się On od jej ufności (por. Dz. 548, 718). Taką heroiczną posta-

wę ufności, która ma być przykładem dla innych, Jezus czyni swoistym „naczy-

niem” do czerpania z morza miłosierdzia Bożego

7

.  


 To  samo,  co  św.  Faustyna  opisuje  w  Dzienniczku  językiem  doświadczenia 

duchowego,  jej  spowiednik  i  kierownik  duchowy  ‒  bł.  Michał  Sopoćko  wyraża 

językiem teologii. Ufność samą w sobie, zarówno na płaszczyźnie naturalnej, jak 

i  nadprzyrodzonej,  określił  jako  „spodziewanie  się  czyjejś  pomocy”,  co  ściśle 

wiąże się z wiarą, nadzieją i miłością, jak również z cnotą męstwa i wielkodusz-

ności


8

. O ile nadprzyrodzona cnota nadziei, w rozumieniu ks. Sopoćki, polega na 

dążeniu do dobra przyszłego, czyli do szczęścia wiecznego, które człowiek może 

osiągnąć tylko z miłosierdzia Boga, to ufność jest źródłem mocy do przezwycię-

żania wszelkich trudności i lęków o zbawienie własne oraz bliźnich

9

.  



Na  uwagę  zasługuje  różnica,  jaką  Błogosławiony  dostrzega  pomiędzy  na-

dzieją a ufnością. Jego zdaniem „przedmiotem nadziei jest sam Bóg, a przedmio-

tem  ufności  jest  obietnica  Boga,  że  udzieli  nam  potrzebnej  pomocy”

10

.  Inaczej 



mówiąc,  teologalna  cnota  nadziei  oznacza  niezmienne  pragnienie  samego  Boga 

jako  najwyższego  dobra, natomiast  ufność  wyraża  się  w  głębokim  przekonaniu, 

że On jako Najwyższe, upragnione Dobro, udzieli wszelkiej pomocy, aby z Nim 

się  zjednoczyć  na  zawsze.  To  przekonanie,  że  Bóg  nigdy  nie  odmawia  swojej 

pomocy, wiąże się z cnotą męstwa, wzmacnia wolę i czyni ją odporną na różne 

przeciwności,  jednocześnie  dysponując  ją  do  spokojnej  gotowości  na  przyjęcie 

wszystkiego,  co  Bóg  daje,  nawet  jeśli  okazuje  się  to  trudne.  U  fundamentów  

takiej  postawy  ufności  jest  prawda  o  miłosierdziu  Boga,  którą  odkrywa  się 

i przyjmuje mocą teologalnej cnoty wiary

11



Opisana  tu  postawa  ufności  ma  swe  uzasadnienie  w  Piśmie  Świętym.  Jest 

tam mowa o ludziach, którzy pomimo całej swej ograniczoności i grzechów, za-

ufali Bogu w krytycznych  momentach  swego życia, dzięki czemu zdołali poko-

nać różne przeciwności, a nawet odnieść zwycięstwo. Za przykład niech posłuży 

——————— 

7

  „Łaski  z  mojego  miłosierdzia  czerpie  się  jedynym  narzędziem,  a  jest  nim  ‒  ufność”. 



Dz. 1578; por. Dz. 1602.  

8

 M. Sopoćko, Miłosierdzie Boga w dziełach Jego, t. 3, Rzym-Paryż-Londyn 1962, t. 3, s. 189; 



„Nie stanowi ona [ufność ‒ przyp. M. Ch.] cnoty osobnej, lecz jest warunkiem koniecznym cnoty 

nadziei oraz częścią składową cnoty męstwa i wielkoduszności. Ponieważ ufność wypływa z wiary, 

potęguje  nadzieję  i  miłość,  a  oprócz  tego  w  ten  lub  inny  sposób  wiąże  się  z  cnotami  moralnymi, 

dlatego można nazwać ją podkładem, na którym cnoty teologiczne łączą się z moralnymi”. Tamże. 

9

 Por. Ufność kapłana w miłosierdzie Boże, „Głos Kapłański” 13(1939), s. 299. 



10

 Skutki ufności, „Współczesna Ambona” 7(1952), s. 136. 

11

 Miłosierdzie Boże a ufność, „Słowo” 1939, nr 18, s. 2. 




Ufność w Boże Miłosierdzie odpowiedzią na chorobę horyzontalizmu 

171


 

król  Dawid  w  walce  z  Goliatem  (por.  1  Krl  17,45).  Doświadczywszy  mocy  

Bożego  miłosierdzia w tym krytycznym dla siebie  momencie, potem wielokrot-

nie  w  psalmach  i  pieśniach  zachęcał  innych,  aby  zaufali  Bogu  (por.  Ps  25,2; 

27,14;  42,6; 43,5;  56,12; 86,2;  116,10;  144,2).  Do  ufności  w  Bożą  pomoc  wzy-

wał sam Pan Jezus, niekiedy także wypominając brak wiary i zaufania względem 

Boga, jak to miało miejsce w przypadku św. Piotra, który krocząc po falach nagle 

zwątpił  (por.  Mt  14,31).  Tymczasem  „błogosławiony  jest  ten,  kto  we  Mnie  nie 

zwątpi” ‒ mówi Pan Jezus (Mt 11,6; 21,21). Zachętę do ufności usłyszeli również 

uczniowie  w  czasie  Ostatniej Wieczerzy. Wtedy  bowiem  Chrystus  zapowiedział 

im  cierpienie,  jakie  stanie  się  ich  udziałem,  a  jednocześnie  wskazał  na  ufność, 

która  pozwoli  im  przezwyciężyć  ciężar  tych  utrapień:  „Na  świecie  doznacie  

ucisku, ale ufajcie, Jam zwyciężył świat” (J 16,33). 

Bazując na Objawieniu, ks. Sopoćko pisał, iż ufność „jest hołdem złożonym 

miłosierdziu Bożemu. Kto spodziewa się pomocy od Boga, wyznaje, że jest On 

wszechmocny i dobry, że może i  chce  nam tę pomoc okazać,  że  On jest przede 

wszystkim  miłosierny”.  A  zatem  „nic  nie  przynosi  Boskiej  Wszechmocy  tyle 

chwały jak to, że Bóg czyni wszechmocnymi tych, którzy Mu ufają”

12

.  


Zdaniem  Błogosławionego  tak  rozumiana  ufność  powinna  być  nadprzyro-

dzona, zupełna, czysta, mocna i wytrwała

13

. Oznacza to, że najważniejszą cechą 



doskonałej ufności jest to, iż ma ona wypływać z Bożej łaski i na Bogu się opie-

rać.  Natomiast  całkowicie  przeciwna  jest  jej  zbytnia  pewność  siebie  i  opieranie 

się wyłącznie na swoich zdolnościach, talentach i roztropności. Wobec takiej po-

stawy, którą znamionuje grzech pychy, Bóg może cofnąć swoją pomoc, a przez to 

obnażyć słabość i bezbronność człowieka. Ponadto ufność ma być niezachwiana, 

wytrwała  i  mocna,  czym  sprzeciwia  się  małoduszności  i  zuchwalstwu  w  życiu 

duchowym.  Człowiek  małoduszny  traci  bowiem  odwagę  postępowania  w  do-

brym i łatwo popada w zło. Zuchwalstwo zaś, które polega w tym przypadku na 

liczeniu  jedynie  na  działanie  Boga  bez  własnego  wysiłku,  także  prowadzi  do 

upadku  przez  brak  czujności  i  lekkomyślne  narażenie  się  na  pokusy  lub  podej-

mowanie  się  zadań,  które  przerastają  siły  człowieka  i  do  których  nie  został  on 

przez  Boga  powołany.  Tymczasem  właściwie  ukształtowana  ufność  powinna  

łączyć się z bojaźnią Bożą, która polega na tym, iż człowiek boi się obrazić Ojca 

w niebie, przede wszystkim ze względu na miłość do Niego. Taka bojaźń jest da-

rem Bożym (por. Rz 8,15; 2 Tm 1,7). A zatem bojaźń Boża połączona z ufnością 

staje  się  pokorna  i  mężna,  zaś  ufność  w  łączności  z  bojaźnią  Bożą  jest  silna 

i skromna

14



——————— 

12

 Miłosierdzie Boga w dziełach Jego, t. 3, s. 191. 193. 



13

 Zob. Tamże, t. 3, s. 193-198; tenże, Wielbijmy Boga w Jego Miłosierdziu, Wisconsin 1958, 

s. 15; tenże, Miłosierdzie Boga w dziełach Jego, t. 4, Paryż 1967, s. 26-29. 

14

 „Aby łódź żaglowa płynęła ‒ wyjaśnia Błogosławiony ‒ potrzeba wiatru i pewnego ciężaru, 



któryby ją zanurzał w wodzie, aby się nie wywróciła. Tak i nam potrzeba wiatru ufności i ciężaru 


172 

Ks. Marek CHMIELEWSKI 

 

Ufność  ‒  zdaniem  ks.  Michała  Sopoćki  ‒  domaga  się  nawrócenia  i  pokuty, 



bez  których  byłaby  ona  iluzją  i  jawną  obrazą  Boga,  ściągającą  na  grzesznika 

słuszną karę. „Bóg nie byłby Bogiem ‒ pisze Błogosławiony ‒ gdyby okazywał 

swe Miłosierdzie tym, którzy wcale nie chcą pokutować i ufać Jego nieskończo-

nemu  Miłosierdziu”

15

.  Ponadto  ufność  winna  łączyć  się  z  tęsknotą  za  życiem 



wiecznym, którego sednem jest zjednoczenie z Jezusem w Jego królestwie i do-

znawanie  spełnienia  tych  Bożych  obietnic,  których  „ani  oko  nie  widziało,  ani 

ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć [ …]” (1 Kor 2,9). 

Tak  rozumiana  ufność,  będąca  przede  wszystkim  „hołdem  złożonym  miło-

sierdziu Bożemu, które nawzajem darzy ufającego siłą i męstwem do pokonania 

największych trudności”

16

, usuwa smutek i przygnębienie. Jest bowiem przyczy-



ną radości nawet w najtrudniejszych doświadczeniach życia. Ponadto jej owocem 

jest pokój wewnętrzny, którego źródłem może być tylko Bóg. Żadne dobro świa-

ta nie może zapewnić takiego pokoju, jaki sprawia ufność.  

3. Przyjęcie daru Bożego Miłosierdzia 

Św.  Faustyna  Kowalska  w  Dzienniczku  w  1937  roku  zapisała,  że  Pan  Jezus 

polecił  jej,  aby  ćwiczyła  się  w  trzech  stopniach  miłosierdzia.  Są  to:  uczynek  

miłosierny, słowo miłosierne i modlitwa o Boże Miłosierdzie (Dz. 163; por. Dz. 

1158).  Nawiązał  do  tego  św.  Jan  Paweł  II  podczas  pielgrzymki  do  Ojczyzny 

w 1997 roku w przemówieniu do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia 

w  krakowskich  Łagiewnikach.  Powiedział  wówczas:  „Dzisiejszy  człowiek  po-

trzebuje  waszego  głoszenia  miłosierdzia;  potrzebuje  waszych  dzieł  miłosierdzia 

i potrzebuje  waszej  modlitwy  o  miłosierdzie.  Nie  zaniedbujcie  żadnego  z  tych 

wymiarów apostolstwa”

17

.  


Te słowa są wiernym echem stwierdzenia, zawartego wcześniej w encyklice 

Dives in misericordia, w której czytamy, że „Kościół żyje swoim autentycznym 

——————— 


bojaźni. Bez ufności  wpadamy w oziębłość, a bez bojaźni rozbijamy się o skałę zarozumiałości”. 

Miłosierdzie Boga w dziełach Jego, t. 3, s. 195. 

15

 Tenże, Ufność a pokuta, „Współczesna Ambona” 7(1952), s. 324. 



16

 Tenże, Miłosierdzie Boga w dziełach Jego, t. 3, s. 197; „Gdy okręt wśród srożącej się burzy 

utraci  maszt,  liny  i  ster,  a  spienione  fale  pędzą  go  na  skały,  gdzie  mu  grozi  rozbicie,  wówczas 

strwożeni żeglarze uciekają się do ostatecznego środka; spuszczają kotwicę, by się okręt zatrzymał 

i uchronił od roztrzaskania. Taka kotwicą jest dla nas ufność w pomoc Bożą. Często dusza, jak sta-

tek wśród burzy, traci wszystko, co stanowi jej siłę, piękność i wartość: maszt wiary żywej został 

strzaskany, liny miłości Bożej porwane, całe mienie ‒ to jest dobre uczynki ‒ wyrzucone i zdaje się 

już grozić ostateczne rozbicie. Ale w duszy została jeszcze kotwica ufności, którą zaczepić się ona 

może o dno miłosierdzia Bożego i zostanie w ten sposób ocalona. Dlatego też w świecie starożyt-

nym kotwica była symbolem ufności”. Tenże, Wielbijmy Boga w Jego Miłosierdziu, s. 14.  

17

  Jezus  Chrystus  wczoraj,  dziś  i  na  wieki.  Przemówienia  z  Pielgrzymki  Apostolskiej  Ojca 



Świętego do Polski w 1997 roku, Ząbki 1997, s. 125. 


Ufność w Boże Miłosierdzie odpowiedzią na chorobę horyzontalizmu 

173


 

życiem,  kiedy  wyznaje  i  głosi  miłosierdzie  ‒  najwspanialszy  przymiot  Stwórcy 

i Odkupiciela” (DiM 13), a jednocześnie stara się to miłosierdzie czynić w odnie-

sieniu  do  wszystkich  ludzi  (por.  DiM  14).  Apel  o  głoszenie  prawdy  o  Bożym  

miłosierdziu  Papież  powtórzył  podczas  ostatniej  pielgrzymki  do  Ojczyzny  przy 

okazji poświęcenia bazyliki-sanktuarium. Stwierdzając, że „nie ma dla człowieka 

innego  źródła  nadziei,  jak  miłosierdzie  Boga”,  powiedział:  „Pragniemy  z  wiarą 

powtarzać:  Jezu,  ufam  Tobie!  To  wyznanie,  w  którym  wyraża  się  ufność  we 

wszechmocną miłość Boga, jest szczególnie potrzebne w naszych czasach, w któ-

rych człowiek doznaje zagubienia w obliczu wielorakich przejawów zła. Trzeba, 

aby wołanie o Boże miłosierdzie płynęło z głębi ludzkich serc, pełnych cierpie-

nia, niepokoju i zwątpienia, poszukujących niezawodnego źródła nadziei”

18

.  


Tymczasem  ‒  jak  wspomniano  na  wstępie  ‒  na  przełomie  XX  i  XXI  wieku 

obserwuje  się  dość  powszechne  zjawisko  horyzontalizmu  w  postaci  utraty  nad-

przyrodzonej  perspektywy,  a  tym  samym  nadziei,  zarówno  w  wymiarze  docze-

snym,  jak  i  wiecznym.  Skutkuje  to  także  odmową  przyjęcia  daru  Bożego  miło-

sierdzia. Problem ten dostrzegł św. Jan Paweł II w encyklice Dives in misericor-

dia,  pisząc,  iż  „umysłowość  współczesna,  może  bardziej  niż  człowiek  przeszło-

ści,  zdaje  się  sprzeciwiać  Bogu  miłosierdzia,  a  także  dąży  do  tego,  ażeby  samą 

ideę miłosierdzia odsunąć ma margines życia i odciąć od serca ludzkiego. Samo 

słowo i pojęcie «miłosierdzie» jakby przeszkadzało  człowiekowi, który poprzez 

nieznany przedtem rozwój nauki i techniki bardziej niż kiedykolwiek w dziejach 

stał się panem…” (DiM 2). Jest to jeden z tych bolesnych przejawów niezrozu-

miałego  misterium  iniquitatis,  kiedy  człowiek  obraża  Boga  i  wyrządza  sobie 

szkodę o dalekosiężnych skutkach. 

Nie  należy  się  więc  zniechęcać  w  głoszeniu  prawdy  o  Bożym  miłosierdziu, 

podejmowaniu wielorakich czynów miłosierdzia, w których objawia się nieskoń-

czona miłość Boga, a nade wszystko w wypraszaniu dla siebie i dla całego świata 

daru  Bożego  miłosierdzia.  Jednym  z  pierwszych  zadań  w  tym  dziele  jest  wska-

zywanie  na  ufność.  Jak  czytamy  w  Dzienniczku  św.  Faustyny  Kowalskiej,  jest 

ona  naczyniem,  którym  czerpie  się  ze  zdroju  miłosierdzia  (por.  Dz.  327,  1485, 

1487, 1578, 1602). Z samej swej natury ufność może więc skutecznie wyleczyć 

współczesnego  człowieka  z  choroby  horyzontalizmu  i  apateizmu,  gdyż  domaga 

się  uznania  Boga,  który  jest  Ojcem  bogatym  w  miłosierdzie.  Pozostaje  ona 

w służbie żywej wiary, tym bardziej, że wzbudzenie w sobie aktu ufności, czyli 

otwarcia  się i przyjęcia Bożej pomocy na drodze zbawienia własnego i bliskich 

sobie osób, zwykle przybiera formę modlitwy. Ta zaś, jak głosi starożytna formu-

ła Prospera z Akwitanii: lex orandi lex credendi, nie jest możliwa bez wiary (por. 

KKK  1124).  Każdy  zatem,  kto  z  ufnością  wzywa  Bożego  miłosierdzia,  okazuje 

żywą  wiarę  i  ją  w  sobie  umacnia.  W  ten  sposób  przezwyciężając  obojętność  

——————— 


18

 Jan Paweł II, Dzieła zebrane, t. 9: Homilie i przemówienia z pielgrzymek ‒ Europa, część 1: 



Polska, Kraków 2008, s. 901.  


174 

Ks. Marek CHMIELEWSKI 

 

religijną,  człowiek  współczesny  otwiera  się  na  rzeczywistość  nadprzyrodzoną. 



Jednocześnie  wychodzi  poza  ciasne  ramy  horyzontalizmu,  który  tylko  pozornie 

zabezpiecza jego wolność. Natomiast jedynym i ostatecznym gwarantem ludzkiej 

wolności jest Bóg-Stwórca (por. KKK 1730).  

Zdaniem  św.  Tomasza  z Akwinu,  zarówno  dary  Ducha  Świętego,  jak  i  cnoty 

wlane rozwijają się równocześnie „jak palce jednej ręki”

19

. Wynika z tego, że wraz 



ze wzrostem wiary mocą ufności, umacnia się teologalna cnota nadziei i miłości.  

Jak  zauważa  Benedykt  XVI  w  encyklice  Spe  salvi,  na  kartach  Biblii  wiara 

i nadzieja są nierozerwalnie ze sobą związane, do tego stopnia, że poznać praw-

dziwego Boga przez wiarę oznacza otrzymać nadzieję, która zbawia (por. Rz 8,24; 

SS 3). „Wiara jest substancją nadziei” (SS 10), a dotyczy ona przede wszystkim 

życia  wiecznego.  Wierzyć  w  życie  wieczne,  to  mieć  nadzieję  na  pełnię  życia, 

której  pragnie  cała  ludzka  natura.  W  tym  kontekście  ufność  jest  otwarciem  na 

Bożą hojność. Bóg bowiem, który jest Miłością, daje nie tylko poszczególne da-

ry, lecz daje Siebie, a więc zanurza każdego człowieka w swoje życie i w dyna-

mizm wspólnoty Boskich Osób Przenajświętszej Trójcy. Innymi słowy, człowiek, 

z ufnością przyzywając Bożego miłosierdzia, odrywa się od poziomu doczesnej 

egzystencji i zwraca się ku nieskończoności, jaką odkrywa w Boskiej Trójcy. 

Również miłość wzrasta razem z wiarą i nadzieją, między innymi dlatego, że 

jedna i druga mają wybitnie charakter wspólnotowy, miłość zaś ‒ jak uczy Bene-

dykt  XVI  w  encyklice  Caritas  in  veritate  ‒  „stanowi  zasadniczą  siłę  napędową 

prawdziwego rozwoju każdego człowieka i całej ludzkości” (nr 1). Źródłem mi-

łości ‒ jak czytamy dalej w tej encyklice ‒ „jest krystaliczna miłość Ojca do Syna, 

w  Duchu  Świętym.  To  miłość,  która  z  Syna  spływa  na  nas.  […]  Ludzie  będąc  

adresatami miłości Bożej, stali się podmiotami miłości i są powołani, by stać się 

narzędziami łaski, by szerzyć miłość Bożą i tworzyć więzi miłości” (CiV 5).  

Miłość Boga do człowieka, słabego i uwikłanego w grzech, ma postać szcze-

gólną,  którą  teologia  określa  mianem  miłosierdzia  (por.  DiM  3).  Doznając  jej 

w sposób  realny,  człowiek  staje  się  zdolny  do  jej  świadczenia  wobec  bliźnich

20



W ten sposób na nowo zawiązują się braterskie więzy, stale niszczone przez ego-

izm i grzech. W tym kontekście ufać, oznacza przyjąć Bożą miłość pochylającą 

się  nad  cierpieniem,  krzywdą,  ubóstwem  i  „całą  tą  historyczną  «ludzką  kondy-

cją», która na różne, sposoby ujawnia ograniczoność i słabość człowieka, zarów-

no fizyczną, jak i moralną” (DiM 3).  

Jej  uosobieniem  jest  Jezus  Chrystus.  On  bowiem  przez  swoje  Wcielenie,  

stając  się  „obrazem  Boga  niewidzialnego”  (Kol  1,15),  uwydatnia  ten  przymiot 

Bóstwa, który już Stary Testament za pomocą różnych pojęć i słów określał jako 

miłosierdzie. Można więc za św. Janem Pawłem II powiedzieć, że „On sam jest 

——————— 


19

 STh I-II, q. 68, a. 5; por. STh I-II, q. 66, a. 2. 

20

 Zob. W. Słomka, Miłosierdzie w chrześcijańskiej wizji człowieka, w: Miłosierdzie w posta-



wie ludzkiej („Homo meditans”, 5), red. W. Słomka, Lublin 1989, s. 68-76. 


Ufność w Boże Miłosierdzie odpowiedzią na chorobę horyzontalizmu 

175


 

miłosierdziem”,  gdyż  „kto  je  widzi  w  Nim,  kto  je  w  Nim  znajduje,  dla  tego 

w sposób  szczególny  «widzialnym»  staje  się  Bóg  jako  Ojciec  «bogaty  w  miło-

sierdzie» (Ef 2,4)” (DiM 2). A zatem ufać, to całym sercem otworzyć się na Jezu-

sa, którego świat współczesny, zarażony duchem horyzontalizmu, usunął na mar-

gines  życia  społeczno-kulturowego,  a  poniekąd  ‒  paradoksalnie  ‒  także  z  życia 

religijnego, czego przejawem jest wspomniany apateizm. 

 

W Wilnie, w 1934 roku, w jednym z objawień Pan Jezus powiedział do św. 



Faustyny  Kowalskiej:  „Nie  znajdzie  ludzkość  uspokojenia,  dopokąd  się  nie 

zwróci z ufnością do miłosierdzia Mojego” (Dz. 300). Niemal dosłownie powtó-

rzył te słowa dwa lata później w Krakowie (por. Dz. 699). W kontekście współ-

czesnej  choroby  horyzontalizmu,  trawiącej  zwłaszcza  społeczeństwo  Europy  

Zachodniej, te słowa nabierają szczególnej wymowy. Jedynym zatem lekarstwem 

zdolnym skutecznie uzdrowić ducha współczesnego człowieka, a więc przywró-

cić  mu  nadzieję  i  nadać  nadprzyrodzoną  perspektywę  jego  egzystencji,  jest  

ufność w niezgłębione i niewyczerpane Boże miłosierdzie. 

 

 

 



TRUST IN THE DIVINE MERCY  

AS AN ANSWER TO THE ILLNESS OF HORIZONTALISM  

 

 



Pope John Paul II in the apostolic exhortation Ecclesia in Europa claims that 

the  Old  Continent  suffers  from  a  spiritual  illness  that  he  has  named  horizonta-

lism.  Its  main  symptom  is  reflected  in  the  loss  of  hope.  It  consequently  results  

in  the  anthropological  and  moral  crises,  for  example  in  the  form  of  the  loss 

of Christian  heritage  in  the  realm  of  culture,  ever-increasing  agnosticism,  the  

decay of family and social bonds and the fear of the future. 

From the theological standpoint an effective remedy for this illness of the spi-

rit is the trust in the Divine Mercy. The faithful do not perceive it as mere coinci-

dence that nowadays the cult of the Divine Mercy, as furthered by Saint Faustina 

Kowalska,  has  been  in  full  bloom.  Its  huge  advocate  was  found  in  the  person 

of Faustina’s confessor – bl. Michael Sopoćko.  

The return to God, who is rich in Mercy, as John Paul II taught in the encyc-

lical  Dives  in  misericordia,  enables  us  to  regain  hope,  both  in  the  earthly  and 

eternal senses. 

 

 

Słowa  kluczowe:  Europa,  Miłosierdzie  Boże,  nadzieja,  ufność,  horyzonta-



lizm 

Keywords

Europe, Divine Mercy, hope, trust, horizontalism



 



Dostları ilə paylaş:


Verilənlər bazası müəlliflik hüququ ilə müdafiə olunur ©genderi.org 2017
rəhbərliyinə müraciət

    Ana səhifə