Mariusz Grygianiec



Yüklə 137,93 Kb.

tarix01.12.2017
ölçüsü137,93 Kb.


Mariusz Grygianiec

Monizm anomalny i

epifenomenalizm

Filozofia Nauki 17/2, 5-20

2009



Mariusz Grygianiec

Monizm anomalny i epifenomenalizm

WSTĘP

Jednym z najczęstszych zarzutów wobec koncepcji monizmu anomalnego

1

 jako


rozstrzygnięcia problemu psychofizycznego jest zarzut epifenomenalizmu. Termin

‘epifenomenalizm’ pojawia się w tym kontekście wręcz jako inwektywa, co musi być

zapewne nieprzyjemne dla wyznawców epifenomenalizmu. W związku z tym może

lepiej byłoby po prostu powiedzieć, że ów zarzut jest uzasadnieniem tezy głoszącej,

iż monizm anomalny jest pewną odmianą epifenomenalizmu. W niniejszym tekście

postaram się wykazać, że uzasadnienie to można podważyć.

Monizm anomalny jest stanowiskiem, wobec którego zgłaszano wiele zastrze-

żeń.


2

 Część z tych zastrzeżeń jest, w mojej opinii, słuszna, a część — bezzasadna.

                                                 

1

Wykład doktryny monizmu anomalnego znaleźć można w następujących tekstach: D. David-



son, Mental Events, [w:] L. Foster, J. Swanson (red.), Experience and Theory, University of Massa-

chusetts Press, Amherst 1970, s. 79-102; tegoż, Psychology as Philosophy, [w:] S. C. Brown (red.),



Philosophy of Psychology, Macmilan, London 1974, s. 41-52; D. Davidson, The Material Mind,

[w:] tegoż,  Essays on Actions and Events, Clarendon Press, New York 1980, s. 245-260. Polskie

przekłady tych tekstów zawiera zbiór D. Davidson, Eseje o prawdzie, języku i umyśle, wybr. B. Sta-

nosz, PWN 1992 [odpowiednio: Zdarzenia mentalne, tłum. T. Baszniak — s. 163-193; Psychologia



jako filozofia, tłum. C. Cieśliński — s. 217-233; Umysł materialny, tłum. T. Baszniak — s. 194-216].

Wyjaśniające komentarze do zarzutów wobec monizmu anomalnego zawiera praca: D. Davidson,

Thinking Causes, [w:] J. Heil, A. Mele (red.), Mental Causation, Clarendon Press, New York 1993,

s. 3-17. Polskie tłumaczenie tego tekstu, autorstwa M. Iwanickiego, znajduje się w antologii:

M. Miłkowski, R. Poczobut, Analityczna metafizyka umysłu. Najnowsze kontrowersje, IFiS PAN,

Warszawa 2008, s. 127-142.

2

Na temat krytyki stanowiska Davidsona por. np.: F. Stoutland, Oblique Causation and Reason



of Actions, Synthese 43(1980), s. 351-367; T. Honderich, The Argument for Anomalous Monism,

Filozofia Nauki

Rok XVII, 2009, Nr 2(66)


Mariusz Grygianiec

6

Z powodu braku miejsca nie jestem w stanie odnieść się szczegółowo do wszystkich



krytycznych komentarzy. Moja diagnoza jest jednak taka, że głównie z powodu nie-

słusznych zarzutów doktryna monizmu anomalnego uległa w literaturze filozoficznej

wielu interpretacyjnym wypaczeniom. Jednym z takich zarzutów jest m.in. wspo-

mniany zarzut z epifenomanalizmu.

Jest rzeczą zastanawiającą, że głównym orędownikiem tezy, iż monizm Davidso-

na jest epifenomalizmem, jest Jaegwon Kim, filozof, który — jak nikt inny spośród

filozofów umysłu — wyczulony jest na kwestie metafizyczne. Opinię Kima podziela

wielu innych myślicieli. Moim zdaniem wszyscy oni się mylą. W poniższym tekście

postaram się nie tylko wykazać ów błąd, ale również wskazać na jego źródło. Teza,

że monizm anomalny jest pewną odmianą epifenomenalizmu, wynika z nieporozu-

mień dotyczących ontycznej natury zdarzeń i własności oraz z pewnej koncepcji

dotyczącej relacji pomiędzy predykatami a własnościami, do których predykaty się

odnoszą. W tekście wykażę,  że te dwa elementy są  źródłem inkryminowanego za-

rzutu oraz — że błędem jest przypisywać je doktrynie monizmu anomalnego David-

sona. W tym sensie moje dociekania stoją w całkowitej opozycji do diagnozy Kima.

Wykazania, że monizm anomalny nie jest epifenomenalizmem, nie należy trak-

tować jako globalnej obrony doktryny Davidsona. Jestem bowiem przekonany, że

w koncepcji tej tkwią pewne zasadnicze trudności, choć nie należy do nich epifeno-

menalizm. Wśród owych trudności znajduje się m.in. spostrzeżenie, że idea podpa-

dania związków kauzalnych pod ścisłe (deterministyczne) prawa jest zbyt restryk-

cyjna. W tym sensie moje analizy należy traktować jako jedynie częściową obronę

monizmu anomalnego. Pragnę przy tym nadmienić, iż moje sympatie idą raczej

w kierunku niekonstruktywnego naturalizmu niż monizmu anomalnego. Niemniej

jednak wydaje mi się,  że monizm anomalny — przede wszystkim ze swoją tezą

                                                 

Analysis 42(1982), s. 59-64; tegoż, Psychophysical Lawlike Connections and their Problem, Inquiry

24(1981), s. 277-303; P. Smith, Bad News for Anomalous Monism, Analysis 42(1984), s. 220-225;

L. Antony, Anomalous Monism and the Problem of Explanatory Force, Philosophical Review

98(1989), s. 153-187; tejże, Davidson’s Anomalous MonismPhilosophical Review 100(1990),

s. 33-52; tejże, The Inadequacy of Anomalous Monism as A Realist Theory of Mind, [w:] G. Preyer,

F. Siebelt, A. Ulfig (red.), Language, Mind and Epistemology: On Donald Davidson’s Philosophy,

Kluwer, Dordrecht 1994, s. 223-253; H.-D. Heckmann, Mental Events Again or What Is Wrong

with Anomalous Monism?, Erkenntnis 36(1992), s. 345-373; B, McLaughlin, Type Epiphenome-

nalism, Type Dualism, and the Causal Priority of the Physical, Philosophical Perspectives 3(1989),

s. 109-135; J. Kim, Psychophysical Laws, [w:] tegoż,  Supervenience and Mind. Selected Philo-



sophical Essays, Cambridge University Press, Cambridge 1993, s. 194-215; tegoż, The Myth of

Nonreductive Materialism, [w:] tegoż, Supervenience…, s. 265-284; tegoż, Can Supervenience and

‘Non-Strict Laws’ Save Anomalous Monism?, [w:] J. Heil, A. Mele (red.), Mental Causation, Clar-

endon Press, Oxford 1993, s. 19-27; tegoż, Philosophy of Mind and Psychology, [w:] K. Ludwig,



Donald Davidson, Cambridge University Press, Cambridge 2003, s. 113-136; M. A. Antony, David-

son’s Argument for Monism, Synthese 135(2003), s. 1-12; H. Robinson, Davidson and Nonreduc-

tive Materialism: A Tale of Two Cultures, [w:] C. Gillett, B. Loewer (red.), Physicalism and Its Dis-

contents, Cambridge University Press, Cambridge 2007, s. 129-151.



Monizm anomalny i epifenomenalizm

7

anomalizmu — jest naturalnym sojusznikiem misterianizmu, stąd też zrozumiałe jest



pragnienie uchronienia tego pierwszego od zarzutów, które — w mojej opinii — są

nietrafne.



DOKTRYNA MONIZMU ANOMALNEGO

Wypada może przypomnieć, że na trzon koncepcji Davidsona składają się nastę-

pujące trzy tezy:

(1)


[Z

ASADA 


I

NTERAKCJI 

P

RZYCZYNOWEJ



]

Przynajmniej niektóre zdarzenia mentalne wchodzą w interakcje przy-

czynowe ze zdarzeniami fizycznymi;

(2)


[Z

ASADA 


N

OMOLOGICZNEGO 

C

HARAKTERU 



P

RZYCZYNOWOŚCI

]

Wszystkie zdarzenia, które wchodzą ze sobą w interakcje przyczyno-



we, podpadają pod ścisłe prawa deterministyczne;

(3)


[Z

ASADA 


A

NOMALIZMU

]

Nie istnieją ścisłe prawa psychofizyczne.



Monizm anomalny składa się więc z interakcjonizmu, nomologizmu kauzalnego i men-

talnego anomalizmu. Monistyczny aspekt doktryny Davidsona podkreśla teza o iden-

tyczności egzemplarycznej, którą uzyskuje się — w oparciu o nomologizm — na

podstawie odpowiedniego rozumowania. Teza ta brzmi następująco:

(4)

Każde zdarzenie mentalne, które pozostaje w relacji kauzalnej do



pewnego zdarzenia fizycznego, jest zdarzeniem fizycznym.

Wnioskowanie, które prowadzi do powyższej tezy, wygląda następująco:

3

(1*) Załóżmy, że pewne zdarzenie mentalne m jest przyczyną pewnego zdarzenia



fizycznego f. [na podstawie (1)]

(2*) Zdarzenia 



m i f podpadają pod jakieś ścisłe prawo L. [na podstawie (2)]

(3*)  L nie może być prawem psychofizykalnym. [na podstawie (3)]

(4*)  L jest prawem fizykalnym. [(3*), (2*)]

(5*) Zdarzenie 



m podpada pod fizykalne prawo L [(2*), (4*)]

(6*) Jeżeli zdarzenie m podpada pod fizykalne prawo L, to m posiada deskrypcję

fizykalną. [zał. dodatkowe]

(7*) Jeżeli zdarzenie m posiada deskrypcję fizykalną, to m jest zdarzeniem fizycz-

nym. [zał. dodatkowe]

4

                                                 



3

Warto nadmienić, że w argumencie tym pomija się te zdarzenia mentalne, które nie wchodzą

w jakiekolwiek relacje kauzalne z czymkolwiek. Istnienie takich zdarzeń jest u Davidsona automa-

tycznie wykluczone przez kauzalne kryterium identyczności. Nawet gdybyśmy pominęli tę okolicz-

ność i uznali istnienie takich zdarzeń (lub dopuścili jedynie logiczną możliwość ich istnienia), to

i tak wspomniane zdarzenia musiałby być zignorowane, jako że byłyby one niepoznawalne.




Mariusz Grygianiec

8

(8*) Zdarzenie 



m jest zdarzeniem fizycznym. [(5*), (6*), (7*)]

(9*) Załóżmy,  że pewne zdarzenie mentalne m jest skutkiem pewnego zdarzenia

fizycznego f. [na podstawie (1)]

(10*) Zdarzenie m jest zdarzeniem fizycznym. [(9*), (2*), (3*), (4*), (5*), (6*),

(7*)]

(11*) Każde zdarzenie mentalne, które pozostaje w relacji kauzalnej do pewnego



zdarzenia fizycznego, jest zdarzeniem fizycznym. [uogólnienie (8*) i (10*)]

Teza, która miałaby stanowić ogólną tezę monizmu, a której Davidson nie dowodzi,

brzmi jak następuje:

(5)


Każde zdarzenie mentalne jest przyczyną lub skutkiem jakiegoś zda-

rzenia fizycznego.

Tezę (3) Davidson uzasadnia na podstawie kilku argumentów, które nie będą przed-

miotem moich analiz. W szczególności chodzi tu o argumenty: (i) z apriorycznego

niedopasowania predykatów oraz deskrypcji mentalnych i fizykalnych; (ii) z hetero-

nomii jezyka mentalnego; (iii) z holizmu postaw propozycjonalnych; (iv) z norma-

tywności i racjonalności dyskursu mentalnego; (z) z tezy o tzw. niezdeterminowaniu

interpretacji.

5

Newralgiczna dla zrozumienia całego pomysłu Davidosona jest odpowiednia in-



terpretacja następujących elementów:

a) pojęcia zdarzenia;

b) pojęcia prawa;

c) relacji pomiędzy predykatami i deskrypcjami a ich ontycznymi odpowiedni-

kami.

W odniesieniu do powyższych wypada zauważyć, iż:



Ad a) Davidson interpretuje zdarzenia jako nieustrukturalizowane indywidua, ja-

ko — jak to przedstawia John Heil

6

 — dynamiczne substancje. Być może sugestia



Heila na temat substancjalności zdarzeń jest niezupełnie trafna, ale podkreśla ona

status zdarzeń jako partykulariów. Istotne jest bowiem, by zdarzeń w rozumieniu

Davidsona nie traktować w duchu Kima. Sądzę,  że ujmowanie Davidosonowskich

zdarzeń jako ustrukturalizowanych, złożonych obiektów, redukowalnych ontologicz-

nie do przedmiotów, własności i chwil, jest zasadniczym powodem zamieszania wo-

kół koncepcji Davidsona. Różnicę w pojmowaniu zdarzeń obrazują różne kryteria

identyczności dla tych obiektów:

                                                 

4

Założenia te są oczywiste w świetle uwag Davidsona na temat charakteru praw oraz roli języ-



ka w kwalifikacjach ontologicznych.

5

Skrótowy opis tych argumentów znaleźć można w U. Żegleń,  Filozofia umysłu. Dyskusja



z naturalistycznymi koncepcjami umysłu, Wyd. Adam Marszałek, Toruń 2003, s. 68-76.

6

Por. J. Heil, Anomalous Monism, [w:] H. Dyke (red.), From Truth to Reality: New Essays in



Logic and Metaphysics, Routledge, London 2008, s. 91-92.


Monizm anomalny i epifenomenalizm

9

[D



AVIDSON

«



x,y {x jest zdarzeniem ∧ y jest zdarzeniem → [x = y 

 



zw (x jest

przyczyną z 

 y jest przyczyną z



∧ (w jest przyczyną x 

 w jest przyczyną y)]}.



7

[K

IM



]

 

«



x,yP,Qt,l 

[x,P,t] jest zdarzeniem 



∧ [y,Q,l] jest zdarzeniem → {[x,P,t] =

[y,Q,l

 (x = y 



∧ P = Q ∧ t = l)}

.



8

Ad b) Według Davidsona prawa są tworami językowymi. Błędem jest nadawanie

im interpretacji ontologicznej w duchu np. Armstronga czy współczesnych esencjali-

stów.


9

 Gdy Davidson mówi, że nie istnieją prawa psychofizyczne, to chodzi mu o to,

iż nie jest możliwe poprawne sformułowanie odpowiednich zdań (generalizacji)

o zdarzeniach mentalnych, które byłyby ścisłe (niedopuszczające wyjątków) i praw-

dziwe. Nie chodzi mu natomiast o jakąś relację metafizyczną (typu neccesitation

w sensie Armstronga) wiążącą zdarzenia mentalne z fizycznymi ani — tym bardziej

— spajającą ich typy.

Ad c) Davidson operuje w duchu nominalizmu. Predykaty i deskrypcje nie mu-

szą oznaczać cech. Istnieją wersje nominalizmu, które wprost odrzucają istnienie

cech — zarówno jako uniwersaliów, jak i jako tropów. Wydaje się, iż wersja nomi-

nalizmu, do której aspirował Davidson tworząc monizm anomalny, kwestionowała

istnienie cech jako obiektów.

10

 Warto ponadto zdać sobie sprawę z tego, iż po pierw-



sze, predykaty i deskrypcje nie muszą oznaczać cech, by mogły być o zdarzeniach

lub przedmiotach prawdziwie orzeczone, po drugie zaś, nie muszą — jeżeli już to

czynią — oznaczać cech według wzoru „jeden do jednego”. Sądzę, iż w świetle ta-

kiej interpretacji należy rozpatrywać uwagi Davidsona w odniesieniu do predykatów

i deskrypcji mentalnych oraz fizycznych. Innymi słowy, jeżeli o jakimś zdarzeniu

prawdziwie orzekamy, że jest to zdarzenie mentalne (lub orzekamy o nim jakiś spe-

cyficznie mentalny predykat), to nie musi to oznaczać, że zdarzenie to posiada jakieś

specyficznie mentalne cechy.

                                                 

7

Por. D. Davidson, The Individuation of Events, [w:] N. Rescher (red.), Essays in Honor of



Carl G. Hempel, Reidel, Dordrecht 1969, s. 216-234.

8

Przy formułowaniu tego kryterium powstaje wątpliwość, jakie elementy powinny być objęte



zasięgiem kwantyfikatora. Wydaje się,  że Kim — pod wpływem pewnego znanego argumentu

Davidsona na rzecz istnienia zdarzeń — dopuszczał kwantyfikowanie wprost po zdarzeniach, czyli

po strukturach typu [x,P,t]. W takim wypadku powyższa formuła musiałby być odpowiednio prze-

kształcona.

9

W sprawie interpretacji praw w duchu scjentystycznego esencjalizmu por. np. B. D. Ellis, Sci-



entific Essentialism, Cambridge University Press, Cambridge 2001; tegoż,  The Philosophy of Na-

ture. A Guide to the New Essentialism, McGill-Queen’s University Press, Ithaca 2002; A. Bird, Na-

ture's Metaphysics: Laws and Properties, Oxford University Press, Oxford 2007.

10

Nie jestem przekonany, czy Davidson podtrzymywał tę doktrynę pisząc tekst Thinking Cau-



ses. Pewne fragmenty tej pracy przeczą temu.


Mariusz Grygianiec

10

ZRÓŻNICOWANY CHARAKTER KRYTYKI

Z monizmu anomalnego — świadomie bądź nieświadomie — uczyniono filozo-

ficzną karykaturę. Odpowiedzialna za ten stan rzeczy jest seria zarzutów sformuło-

wanych błędnie pod adresem koncepcji Davidsona. Oczywiście — jak wspominałem

wyżej — wobec koncepcji tej sformułowano również zarzuty trafne,

11

 ale wydaje mi



się, że większość z kontrargumentów wysuwanych przeciw analizowanej teorii opie-

rała się na nieporozumieniach. Warto może nadmienić, iż pewne formy tzw. krytyki

zewnętrznej są tu całkowicie na miejscu: można wykazywać np. że Davidsonowska

koncepcja zdarzeń jest nieadekwatna albo że wymogi nałożone przez Davidsona na

prawa przyrody są zbyt restrykcyjne. Wydaje się jednak, że zasadnicze i niesłuszne

zarzuty wobec monizmu anomalnego sytuują się przeważnie w ramach tzw. krytyki

wewnętrznej. Takim zarzutem jest m.in. zarzut epifenomenalizmu.

Do zarzutów niesłusznych zaliczyłbym przykładowo następujące argumenty:

(i)

zarzut Kima, głoszący, iż monizm anomalny nie mówi niczego o związ-



ku pomiędzy sferą mentalną a fizyczną;

12

(ii)



zarzut Kima, mówiący, iż sfera mentalna ma na gruncie monizmu

anomalnego charakter epifenomenalny;

(iii)

określanie monizmu anomalnego mianem nieredukcyjnego fizykali-



zmu z ukrytą sugestią, iż jest to koncepcja nieredukcyjna w sensie on-

tologicznym;

13

(iv)


ukryty konflikt pomiędzy tezą o superwniencji a anomalizmem men-

talnym.


14

                                                 

11

Por. np. bardzo drobiazgową i przekonującą analizę krytyczną stanowiska Davidsona autor-



stwa A Zabłudowskiego — Davidson o zdarzeniach mentalnych, [w:] U. Żegleń (red.), Dyskusje

z Donaldem Davidsonem…, s. 287-295.

12

Zarzut ten nie jest do końca lojalny. Co prawda monizm anomalny nie może (z zasady) po-



wiedzieć niczego interesującego o związkach typów zdarzeń mentalnych z typami zdarzeń fizycz-

nych — czego oczekuje Kim, ale przecież z drugiej strony głosi się tu monizm, czyli tezę o iden-

tyczności psychofizycznej. Czy może istnieć głębszy związek pomiędzy zdarzeniami niż ich iden-

tyczność?

13

Nikt oczywiście nie formułuje tego zarzutu wprost. Niemniej jednak nieredukcyjny fizyka-



lizm jest zazwyczaj ujmowany jako pewna koncepcja w sensie ontologicznym. Tymczasem monizm

anomalny jest ontologicznym redukcjonizmem — nieredukcyjność dotyczy na jego gruncie jedynie

dyskursu mentalnego.

14

Konflikt ten rozwiązuje się poprzez: (i) spostrzeżenie, że sperweniencja jest relacją pomiędzy



zbiorami predykatów; (ii) przyjęcie tezy o superweniencji przy tzw. słabym jej rozumieniu; (iii)

konstatację, że słaba superweniencja nie prowadzi do nomologicznego ujęcia związków pomiędzy

sferą mentalną a fizyczną, a zatem jest zgodna z anomalizmem. Jedyna wątpliwość, która pozostaje,

to ta, czy formuła słabej superweniencji jest wystarczająco silna, by uratować kauzalną relewancję

charakterystyk mentalnych: prima facie wydaje się bowiem, iż superweniencja w tym wydaniu nie

wspiera wystarczająco silnie odpowiednich okresów kontrfaktycznych, które są niezbędne do anali-

zy charakterystyk mentalnych jako przyczynowo aktywnych.



Monizm anomalny i epifenomenalizm

11

Jako argumenty zasadne wymieniłbym następujące spostrzeżenia:



(i)

że Davidson nakłada zbyt silne restrykcje na prawa przyrody;

(ii)

że Davidson nadaje prawom przyrody wyłącznie lingwicystyczny cha-



rakter;

(iii)


że koncepcja zdarzeń u Davidsona jest chwiejna lub nieadekwatna;

15

(iv)



że anomalizm mentalny nie posiada wystarczającego uzasadnienia.

Częściową winę za nieporozumienia wokół monizmu anomalnego ponosi sam

jego twórca, który w wielu swoich tekstach stosował zamiennie przykładowo takie

wyrażenia jak: ‘własność’, ‘predykat’, ‘charakterystyka’, ‘opis’. Powstała przez to

pokusa, by dziedzinę mentalną — na gruncie koncepcji Davidsona — charakteryzo-

wać w realistycznie interpretowanej terminologii własności. Wystarczy jednak przy-

patrzyć się dokładnie chociażby Davidsonowskim wysłowieniom koncepcji super-

weniencji, by zrozumieć, że superweniencja była dla niego relacją pomiędzy zbiora-

mi predykatów, a nie — pomiędzy zbiorami cech. Podobnie rzecz się ma z innymi

pojęciami, np. z redukcją czy wyjaśnianiem. Radykalnie odmiennie natomiast należy

zapatrywać się na temat relacji kauzalnych pomiędzy zdarzeniami. Według Davidso-

na relacje kauzalne zawsze zachodzą pomiędzy zdarzeniami-jednostkami, a nie —

pomiędzy typami zdarzeń. Na marginesie warto wspomnieć o pewnym ciekawym

zagadnieniu pojawiającym się w kontekście związku pomiędzy relacjami kauzalnymi

a prawami przyrody. Otóż można się pytać, czy dlatego jakaś para zdarzeń jednost-

kowych wchodzi w relację przyczynową, że zdarzenia te podpadają pod deskrypcje

zdarzeń wkomponowane w jakieś ścisłe prawo przyrody, czy też zdarzenia owe pod-

padają pod deskrypcje powiązane prawem przyrody, z tego powodu, iż zachodzi po-

między nimi relacja kauzalna. Byłbym skłony sądzić, że ta druga możliwość jest in-

terpretacją zgodną z duchem monizmu anomalnego.

Pewną wartościową próbę odsunięcia zarzutu epifenomenalizmu w odniesieniu

do koncepcji Davidsona znajdujemy u Katarzyny Paprzyckiej.

16

 Paprzycka nazywa



wspomniany zarzut zarzutem epifenomenalizmu rodzajowego.

17

 W świetle tego za-



rzutu fakt podpadania jednostkowych zdarzeń mentalnych pod rodzaje (deskrypcje)

mentalne nie odgrywa żadnej roli przyczynowej w związkach kauzalnych pomiędzy

                                                 

15

Davidson zmieniał swoje stanowisko w kwestii kryteriów identyczności dla zdarzeń; kryte-



rium kauzalne — pod wpływem krytyki — porzucił na rzecz Quine’owskiego kryterium opartego

na czasoprzestrzennej koincydencji.

16

Zob. K. Paprzycka, Monizm anomalny Davidsona a problem epifenomenalizmu w świetle



Idealizacyjnej Koncepcji Nauki, Przegląd Filozoficzny — Nowa Seria 12(2003), nr 1(45), s. 27-43.

Złożone argumentacje na rzecz obrony stanowiska antyredukcjonistycznego autorka rozwija

w książce O możliwości antyreducjonizmu, Semper, Warszawa 2005. Należy wyraźnie zaznaczyć, iż

autorka zajmuje bardzo sceptyczne stanowisko wobec koncepcji Davidsona, w szczególności wobec

tezy anomalizmu mentalnego.

17

Czyni tak, jak się zdaje, idąc za wskazówkami Briana McLaughlina — por. tegoż, Type Epi-



phenomenalism…, s. 109-135.


Mariusz Grygianiec

12

owymi zdarzeniami mentalnymi a zdarzeniami fizycznymi. W efekcie sfera mentalna



— opisywalna w terminologii typów mentalnych — jest nierelewatna przyczynowo.

Następnie Paprzycka zarysowuje możliwość odsunięcia tego zarzutu na gruncie Ide-

alizacyjnej Koncepcji Nauki, przekonująco pokazując,  że można jednocześnie

utrzymać tezę o nieredukcyjnym charakterze opisów (teorii) wyrażonych w termi-

nologii mentalistycznej i zarazem uniknąć zarzutu epifenomenalizmu rodzajowego.

Z punktu widzenia celu niniejszego tekstu wynik Paprzyckiej jest niezwykle

cenny, tym bardziej że został on uzyskany z pominięciem akcentowanej przeze mnie

potrzeby precyzyjnej interpretacji predykatów mentalnych w duchu nominalistycz-

nym. Moje analizy zmierzają jednak w kierunku zupełnie innym. Pragnę mianowicie

pokazać, że zarzut epifenomenalizmu można usunąć na gruncie monizmu anomalne-

go bez przyjmowania jakichkolwiek dodatkowych konstrukcji teoretycznych. Moje

analizy pozostają przy tym wyłącznie ontologiczne, a nie — jak Paprzyckiej — pro-

wadzone w obrębie filozofii nauki. Chciałbym jednak zaznaczyć, iż moja praca nie

jest całkowicie oryginalna, gdyż czerpie swoje inspiracje z dociekań kilku współcze-

snych myślicieli anglosaskich, m.in. Johna Heila i Sophie C. Gibb,

18

 oraz z pewnych



uwag samego Davidsona.

19

ZARZUT EPIFENOMENALIZMU

Monizm anomalny jest redukcjonizmem ontologicznym — głosi bowiem teorię

identyczności psychofizycznej w wersji egzemplarycznej. Monizm ten nie jest jed-

nak redukcjonizmem nomologicznym — wszak jedną z zasad tej koncepcji jest

anomalizm, który głosi nieistnienie ścisłych praw psychofizycznych (tym samym nie

jest możliwa jakakolwiek forma redukcji teorii psychologicznych do teorii fizykal-

nych: nie daje się tu bowiem ab initio sformułować  żadnych tzw. praw pomosto-

wych). Jednakże jednostkowe zdarzenia mentalne (nazywane mentalnymi ze wzglę-

du na swoje opisy, deskrypcje lub przypisywane predykaty) są realnymi przyczynami

zarówno innych jednostkowych zdarzeń mentalnych, jak i jednostkowych zdarzeń

fizycznych. Wszędzie zaś tam, gdzie mamy do czynienia z realnie zachodzącą relacją

                                                 

18

Zob. J. Heil, Anomalous Monism…, s. 85-98; S. C. Gibb, Why Davidson is not a Property



Epiphenomenalist, International Journal of Philosophical Studies 14(2006), s. 407-422. W kwestii

obrony stanowiska Davidsona por. także: R. Welshon, Anomalous Monism and Epiphenomenalism,



Pacific Philosophical Quarterly 80(1999), s. 103-120; N. Campbell, Anomalous Monism and the

Charge of Epiphenomenalism, Dialectica 52(1998), s. 23-39; tegoż, The Standard Objection to

Anomalous Monism, Australasian Journal of Philosophy 75(1997), s. 373-382; N. Zangwill, Day-

dreams and Anarchy: A Defense of Anomalous Mental Causation, Philosophy and Phenomenologi-



cal Research LXXIII(2006), s. 253-289; S. Yalowitz, Rationality and the Argument for Anomalous

Monism,  Philosophical Studies 87(1997), s. 235-258; tegoż, Causation in the Argument for

Anomalous Monism, Canadian Journal of Philosophy 28(1998), s. 183-226.

19

Por. w szczególności: D. Davidson, Thinking Causes…, s. 3-17 oraz jego komentarze zawarte



w U. Żegleń (red.), Dyskusje z Donaldem Davidsonem…, s. 345-347.


Monizm anomalny i epifenomenalizm

13

kauzalną pomiędzy zdarzeniami, musimy dysponować jakimś ścisłym prawem przy-



rody, pod które owa relacja podpada. Ponieważ jednak tego typu ścisłe prawa mogą

być jedynie fizykalne, to zdarzenia pod nie podpadające muszą być zdarzeniami fi-

zycznymi. Stąd też wniosek, że wszystkie jednostkowe zdarzenia mentalne są jaki-

miś jednostkowymi zdarzeniami fizycznymi.

Tu pojawia się poważna wątpliwość. Skoro wszystkie zdarzenia (nawet te men-

talne) wchodzące w związki kauzalne są zdarzeniami fizycznymi, to okoliczność, iż

są one mentalne właśnie zdaje się nie odgrywać żadnej znaczącej roli we wspomnia-

nych związkach. Powstaje zatem podejrzenie, że cała sfera mentalna pozornie tylko

odgrywa rolę przyczynową w świecie fizycznym: de facto rola ta jest całkowicie

wypełniana tylko i wyłącznie przez sferę fizyczną. Sfera jednostkowych zdarzeń fi-

zycznych jest kauzalnie domknięta i nie potrzebuje jakichkolwiek dodatkowych, ze-

wnętrznych elementów. Innymi słowy, gdybyśmy ze świata usunęli całą sferę men-

talną, to po takiej operacji świat ten nie różniłby się niczym od świata, w którym sfe-

ra mentalna byłaby obecna. To z kolei pokazuje, że sfera mentalna, pomimo tego, iż

superweniuje na sferze fizycznej, pozostaje względem niej epifenomenalna.

Zarzut epifenomenalizmu można wysłowić w innym jeszcze duchu. Załóżmy, że

zdarzenia — podobnie jak przedmioty — posiadają cechy. Załóżmy też, że zdarze-

nia, które posiadają cechy mentalne, są zdarzeniami mentalnymi, a zdarzenia, które

posiadają cechy fizyczne — zdarzeniami fizycznymi. Nie wykluczamy przy tym

przypadku, w którym jakieś zdarzenia są zarówno fizyczne, jak i mentalne w powyż-

szym sensie. Przyjmijmy dalej wszystkie zasady monizmu. Załóżmy, że jakieś zda-

rzenie mentalne m — powiedzmy chęć ugaszenia pragnienia — wywołało jakieś

zdarzenie fizyczne f, np. ruch ręką w kierunku szklanki z wodą. Chęć ugaszenia pra-

gnienia posiada pewne cechy mentalne, jest np. silna, natrętna itp. Ruch ręki również

posiada pewne cechy — jest np. szybki, gwałtowny lub powolny. Z naszych założeń

dowiadujemy się,  że chęć ugaszenia pragnienia jest jakimś zdarzeniem fizycznym,

prawdopodobnie jakimś niezwykle złożonym stanem neuronalnym w naszym ukła-

dzie nerwowym. Stan ten (zdarzenie) posiada niezliczoną liczbę cech fizycznych.

Ponieważ stan mentalny spowodował ruch ręki, to — według przyjętych założeń —

ów związek kauzalny podpada pod jakieś ścisłe prawo fizykalne (prawo to jednocze-

śnie stanowi podstawę wyjaśnienia zajścia zdarzenia polegającego na ruchu ręki).

Problem w tym, że chęć ugaszenia pragnienia wchodzi w relację kauzalną z ruchem

ręki ze względu na swoje cechy fizyczne, a nie — mentalne: przekonujemy się o tym

na podstawie wspomnianego prawa (cechy fizyczne zdarzenia zdają się przesądzać

o tym,  że zdarzenie podpada pod owe prawo). Jaką więc rolę kauzalną w całej tej

historii mają do odegrania własności mentalne chęci ugaszenia pragnienia? Odpo-

wiedź, która natychmiast się nasuwa, brzmi: żadną! Cechy mentalne jednostkowych

zdarzeń mentalnych nie są kauzalnie relewantne, ponieważ cała rola kauzalna została

przejęta przez ich cechy fizyczne. W ten sposób cechy mentalne zdarzeń mentalnych

okazują się własnościami epifenomenalnymi względem cech fizycznych, a cała sfera

mentalna — epifenomenem względem materii, na której superweniuje. Co najwyżej



Mariusz Grygianiec

14

można mówić o pewnej roli semiotycznej wyrażeń oznaczających cechy mentalne —



to dzięki nim bowiem możemy pewne zdarzenia nazywać mentalnymi. Nie jest to

wszakże zasadnicza rola, której spodziewaliby się po sferze mentalnej realiści.

Co można począć z tym zarzutem? Formułowano różne strategie jego odsunię-

cia. Jedną z nich jest np. przyjęcie innej — niż w monizmie anomalnym — koncepcji

przyczynowości.

20

 Koncepcja przyczynowości Davidsona należy do tzw. koncepcji



regularnościowych, post-Hume’owskich, w których związek kauzalny analizuje się

poprzez relację podpadania pod prawa. Tymczasem istnieje możliwość interpretacji

przyczynowości poza tą tradycją — w duchu Davida Lewisa. W tym kontekście

związki przyczynowe są analizowane poprzez kontrfaktyczne okresy warunkowe.

Wydaje się jednak, że strategia ta nie jest zbyt obiecująca, gdyż — jak wykazuje

Kim


21

 — po to, by określić wartość logiczną odpowiednich okresów kontrfaktycz-

nych zaangażowanych w analizę, musimy odwołać się do praw przyrody i w ten spo-

sób wracamy do punktu wyjścia.

Innym rozwiązaniem jest dopuszczenie, by istniały nieścisłe, przyczynowe prawa

psychofizyczne z klauzulą ceteris paribus, na gruncie których uzyskiwalibyśmy sto-

sowne wyjaśnienia kauzalne i które ratowałyby kauzalną relewantność sfery mental-

nej.


22

 Problem z tym rozwiązaniem polega jednak, po pierwsze, na tym, że dopusz-

czenie tego typu praw może stać w kolizji z zasadą anomalizmu, po drugie zaś, na

tym, że przy zachowaniu ścisłych praw fizykalnych rola nieścisłych praw psychofi-

zycznych nadal byłaby na tyle ograniczona, że nie pozwalałaby na poważne ugrun-

towanie mocy kauzalnych zdarzeń mentalnych.

23

Jeszcze innym manewrem jest odwołanie się do relacji superweniencji jako rela-



cji, która mogłaby ufundować kauzalną relewancję zdarzeń mentalnych. Niemniej

jednak, jak się okazuje, sama relacja superweniencji może być  źródłem kłopotów

z przyczynowością mentalną. Szeroko dyskutowany argument z przyczynowego wy-

                                                 

20

Por. np. E. LePore, B. Loewer, Mind MattersJournal of Philosophy 84(1987), s. 630-642;



T. Horgan, Mental Quasation, Philosphical Perspectives 3(1989), s. 47-76. Zastanawiającą rzeczą

jest fakt, iż w dyskusjach rzadko podaje się przykłady kandydatur na takie prawa. Wydaje mi się, że

dobrymi ilustracjami mogłyby być tu następujące prawa: Prawo Webera-Fechnera (w którym war-

tość reakcji układu biologicznego zależna jest w sposób logarytmiczny od jego natężenia bodźca);



I Prawo Yerkesa-Dodsona (dla wykonania każdego zadania istnieje optymalny poziom pobudzenia,

przy którym zadanie to jest wykonywane najlepiej); II Prawo Yerkesa-Dodsona (im trudniejsze jest

zadanie do wykonania, tym niższy jest poziom optymalnego pobudzenia potrzebnego do jego wy-

konania); Prawo Efektu (tylko te formy zachowań (reakcji na bodźce) utrwalają się, które pociągają

za sobą zdarzenia korzystne dla podmiotu i przezeń pożądane); Efekt Zeigarnik (wykonywane zada-

nia, które zostały przerwane, są lepiej zapamiętywane niż zadania, których wykonania nie przerwano).

21

Zob. np. J. Kim, Philosophy of Mind, Westview Press, Boulder 1998, s. 139-144. Pomijam tu



okoliczność,  że wywody Kima mogą być w tym względzie kwestionowane, tj. że możliwe jest

wskazanie warunków prawdziwości dla kontrfaktycznych okresów warunkowych bez odwoływania

się do praw przyrody.

22

Por. na ten temat J. Fodor, Making Mind Matter More, Philiosophical Topics 17(1989), s. 59-80.



23

Wątpliwości wobec tej strategii naświetla J. Kim w tegoż, Can Supervenience…, s. 19-27.




Monizm anomalny i epifenomenalizm

15

kluczenia jest najlepszą ilustracją tych kłopotów.



24

 Warto tu ponadto przypomnieć

przywoływaną wcześniej wątpliwość, według której może zachodzić niezgodność

pomiędzy tezą o superweniencji umysłu i ciała a zasadą anomalizmu mentalnego.

25

Wydaje się zatem, że nie ma przekonującego wyjścia z impasu, w którym znaj-



duje się monizm anomalny. Pomijając wspomnianą wcześniej strategię Paprzyckiej

będę jednak utrzymywał,  że rozwiązanie analizowanej tu trudności istnieje i jest

znacznie prostsze niż wszystkie wyszczególnione tu sposoby radzenia sobie z epife-

nomenalizmem. Tym rozwiązaniem jest konsekwentne trzymanie się podstawowej

ontologii Davidsonowskiej. Chociaż uważam, że ontologia ta jest w zasadzie nieade-

kwatna, to mimo wszystko sądzę, że precyzyjne jej wysłowienie może być środkiem

do odsunięcia zarzutu epifenomenalizmu w obrębie monizmu anomalnego.

ONTOLOGICZNE ANTIDOTUM

Mój sposób na odsunięcie zarzutu epifenomenalizmu wobec monizmu anomal-

nego składa się z czterech niewyszukanych kroków, przy czym pierwszy jest natury

ogólnej, a pozostałe trzy dotyczą bezpośrednio koncepcji Davidsona. Po pierwsze,

zwracam w nim uwagę na złożony stosunek pomiędzy predykatami i deskrypcjami

z jednej strony a własnościami przedmiotów — z drugiej. Po drugie, wskazuję na

możliwość przyjęcia przez zwolennika monizmu anomalnego takiej wersji nominali-

zmu, w której będzie on akceptował użycie terminologii cech, a jednocześnie kwe-

stionował istnienie tych cech jako obiektów. Po trzecie, akcentuję nominalistyczną

i kauzalną koncepcję zdarzeń Davidsona. Po czwarte, zarysowuję radykalny roz-

dźwięk pomiędzy interpretacją praw przyrody jako prawidłowości w świecie a inter-

pretacją tych praw jako językowych tworów — prawdziwych generalizacji w języku

nauki.

Pierwszy krok polega na spostrzeżeniu,  że: (i) nie każdy predykat, prawdziwie



orzeczony o jakimś przedmiocie, musi mieć odniesienie; (ii) nie każdy predykat,

prawdziwie orzeczony o jakimś przedmiocie, musi być spełniony przez coś, co do-

kładnie odpowiada temu predykatowi, w szczególności zaś nie musi być tak, że każ-

demu predykatowi odpowiada jakaś cecha. Weźmy przykładowo zdanie „Jan jest

                                                 

24

Por. J. Kim, Umysł w świecie fizycznym. Esej na temat problemu umysłu i ciała oraz przyczy-



nowania mentalnego, tłum. R. Poczobut, IFiS PAN, Warszawa 2002, s. 49-58; tegoż, Physicalism,

or Something Near Enough, Princeton University Press, Princeton 2005, s. 13-45.

25

Kim wskazuje, że istnieje konflikt pomiędzy anomalizmem a tzw. mocną superweniencją.



Konflikt ten, zdaniem Kima, można usunąć za cenę przyjęcia tezy o słabej superweniencji (co też

czyni sam Davidson), która z kolei nie oddaje wystarczająco dobitnie fizykalistycznych intuicji

(vide: przypis 15). Por. przypisy w następujących miejscach: J. Kim, Psychophysical Laws…,

s. 213; tegoż, Umysł…, s. 15. Por. na ten temat również J. Kim, The Myth…, s. 275-284 oraz tegoż,

Philosophy of Mind and Psychology…, s. 130-132. Analiza tego zagadnienia zawarta jest m.in.

w pracy W. L. Stanton, Supervenience and Psychological Law in Anomalous Monism, Pacific Phi-



losophical Quarterly 64(1983), s. 72-79.


Mariusz Grygianiec

16

człowiekiem”. Załóżmy,  że jest to zdanie prawdziwe. Czy jednak predykat ‘jest



człowiekiem’ musi odnosić się do jakiejś cechy, by to zdanie mogło być prawdziwe?

Nie wydaje się, by istniała taka konieczność. Weźmy z kolei zdanie „Jan ma ból

głowy”. Czy predykat ‘ma ból głowy’ musi odnosić się do jakieś (pojedynczej) ce-

chy będącej bólem głowy, by zdanie to mogło być prawdziwe. Nie wydaje się, by tak

musiało być — ‘ból głowy’ może bowiem nazywać całkiem złożony stan mentalny

lub neuronalny. Uwagi te świadczą o tym, że powinniśmy porzucić naiwną koncep-

cję związku pomiędzy predykatami a własnościami — nawet wtedy, gdy — jak autor

niniejszych słów — jesteśmy zwolennikami tzw. zasady uprawdziwiacza (the Truth-



Maker Principle).

Krok drugi polega na przyjęciu — w ramach monizmu anomalnego — konse-

kwentnie nominalistycznej interpretacji predykatów i deskrypcji. Na gruncie tej in-

terpretacji predykaty i deskrypcje nie oznaczają cech, ponieważ cechy po prostu nie

istnieją — zarówno jako uniwersalia, jak i jako tropy. Gdy więc Davidson mówi

o jakimś zdarzeniu mentalnym, że jest np. natrętne lub sugestywne, nie oznacza to

wcale, że w zdarzeniu owym tkwią — jak gwóźdź w ścianie (by użyć tu sformuło-

wania Kotarbińskiego) — jakieś obiekty: natrętność i sugestywność. To samo zresztą

odnosi się do samego predykatu ‘jest mentalne’: zdarzenie, które jest mentalne, nie

posiada cechy bycia mentalnym — ono jest jedynie opisywalne jako mentalne, tj.

stosuje się do niego taki a nie inny predykat. Oczywiście, powstaje pytanie, na jakiej

podstawie prawdziwie przypisujemy zdarzeniom określone predykaty, skoro nie ist-

nieje nic, co mogłoby im wprost odpowiadać. Sądzę, iż jest to pytanie całkiem za-

sadne i przypuszczam, że nominalista typu Davidsona musiałby się tu odwołać do

jakiejś niedefiniowalnej relacji podobieństwa pomiędzy zdarzeniami. Nie jest to jed-

nak sprawa, która miałaby jakieś zasadnicze znaczenia dla naszej analizy.

W trzecim kroku akcentuje się naturę ontyczną zdarzeń na gruncie monizmu

anomalnego. Po pierwsze, zdarzenia wg Davidsona są przedmiotami jednostkowy-

mi.

26

 Po drugie, zdarzenia są czasoprzestrzennymi konkretami. Po trzecie, zdarzenia



nie są — jak u Kima — tworami złożonymi w żadnym sensie: zdarzenia nie są we-

wnętrznie ustrukturalizowane. Po czwarte, zdarzenia mają charakter dynamiczny —

są członami relacji kauzalnych. Po piąte, relacja kauzalna ma dla Davidsona charak-

ter ekstensjonalny, co w konsekwencji oznacza, iż zachodzi ona lub nie zachodzi

pomiędzy zdarzeniami bez względu na to, jakiego typu są to zdarzenia.

Czwarty krok polega na podkreśleniu różnicy pomiędzy interpretacją praw przy-

rody jako realnych prawidłowości zachodzących w świecie — jako np. relacji po-

między uniwersaliami, a interpretacją ujmującą prawa przyrody jako byty językowe

— prawdziwe generalizacje prawopodobne, które są: (i) odpowiednio potwierdzone

poprzez poszczególne przypadki; (ii) jako takie uzasadniają powiązane z nimi okre-

                                                 

26

Por. D. Davidson, Events as Particulars, Nous 4(1070), s. 25-32.




Monizm anomalny i epifenomenalizm

17

ślone kontrfaktyczne okresy warunkowe.



27

 Interpretacja Davidsona jest wyraźnie

nieontologiczna, lingwistyczna, co jest w dużym stopniu podyktowane przez jego

nominalizm. Skoro tak, to jednostkowe zdarzenia wchodzą w relacje kauzalnie nie

dlatego, że zdarzenia te podpadają pod owe prawa. Jest odwrotnie: zdarzenia podpa-

dają pod prawa, ponieważ wchodzą w relacje kauzalne.

Gdy dysponujemy takim zestawem wyjaśnień, możemy zrozumieć, dlaczego za-

rzut epifenomenalizmu nie dotyka koncepcji Davidsona. Ażeby to uwyraźnić, spró-

bujmy wysłowić wszystkie zasady monizmu anomalnego, ale posiłkując się powyż-

szymi komentarzami:

(1’)  Pewne zdarzenia spełniające jakieś predykaty (deskrypcje) mentalne

wchodzą w relacje kauzalne z pewnymi zdarzeniami spełniającymi ja-

kieś predykaty (deskrypcje) fizykalne.

(2’)  Wszystkie zdarzenia, które wchodzą w relacje kauzalne, spełniają pre-

dykaty (deskrypcje) fizykalne, a owe relacje podpadają pod ścisłe ge-

neralizacje o charakterze praw.

(3’) Nie 

istnieją ścisłe generalizacje psychofizykalne (oraz czysto psycho-

logiczne): formułowanie  ścisłych generalizacji wyklucza użycie pre-

dykatów (deskrypcji) mentalnych.

(4’) Każde zdarzenie spełniające co najmniej jeden predykat (deskrypcję)

mentalny i pozostające w relacji kauzalnej do pewnego zdarzenia speł-

niającego co najmniej jeden predykat (deskrypcję) fizykalny, jest zdarze-

niem spełniającym co najmniej jeden predykat (deskrypcję) fizykalny.

(5’) Każde zdarzenie spełniające co najmniej jeden predykat (deskrypcję)

mentalny jest przyczyną lub skutkiem jakiegoś zdarzenia spełniającego

co najmniej jeden predykat (deskrypcję) fizykalny.

Przy takim wyartykułowaniu monizmu anomalnego i przy uwzględnieniu po-

wyższych komentarzy trudno zrozumieć, w jaki sposób zarzut epifenomenalizmu

mógłby go dotyczyć.

28

 Zgodnie bowiem z pierwszą zasadą zdarzenia mentalne są



całkiem oczywiście kauzalnie aktywne, w związku z czym nie ma tu mowy o epife-

nomenalizmie egzemplarycznym w odniesieniu do owych zdarzeń. Ponieważ nomi-

nalizm Davidsona wyklucza istnienie obiektów w postaci cech (zarówno jako uni-

wersaliów, jak i jako tropów), to nie może być tu również mowy ani o epifenomen-

talizmie cech, ani o tzw. epifenomentalizmie typów. Jedynym typem epifenomenali-

zmu, który zdaje się zagrażać monizmowi anomalnemu, jest tzw. epifenomenalizm

                                                 

27

Zabłudowski zwraca uwagę na to, że warunek (ii) jest redundantny wobec (i), a warunek (i)



— zbyt restrykcyjny. Por. A. Zabłudowski, Davidson…, s. 288, przypis 5.

28

Nawiasem mówiąc, nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż przedstawiona powyżej interpretacja



ciąży raczej ku jakiejś odmianie monizmu neutralnego niż ku «twardemu», nieredukcyjnemu fizy-

kalizmowi.




Mariusz Grygianiec

18

predykatów (deskrypcji). Zarzut tego typu byłby zarzutem głoszącym,  że opisy



mentalne zdarzeń nie odgrywają żadnej eksplanacyjnej roli w wyjaśnianiu zachodze-

nia zdarzeń fizycznych. Wydaje się, że zarzut ten jest całkowicie uprawomocniony,

tym bardziej że stosowniejsze wyjaśnienia odnośnie do tych zdarzeń można uzyskać

w oparciu o ścisłe generalizacje fizykalne. Z drugiej jednak strony uwagi, które

Davidson czyni w odniesieniu do holizmu sfery mentalnej oraz kryteriów racjonal-

ności, zdają się przeczyć tej możliwości. Nie chcąc przesądzać ostatecznie werdyktu

w tej sprawie, skonstatuję okoliczność, że monizm anomalny dopuszcza epifenome-

nalizm predykatów, ale ten wydaje się trudny do pogodzenia z tym, co Davidson

mówi o sferze mentalnej w związku z teorią działania.

Jedno wszakże wydaje się pewne: monizm anomalny nie jest ani odmianą epife-

nomanalizmu zdarzeń, ani epifenomanalizmu własności, ani też epifenomenalizmu

typów. Powstaje przy tym naturalne pytanie: skoro sprawy wyglądają tak intuicyjnie,

dlaczego zarzut ten w ogóle się pojawił. Otóż w mojej opinii bierze się on z faktu, iż

komentatorzy Davidsona niezbyt poważnie traktują założenia ontologiczne jego

koncepcji. Wysłowioną doktrynę monizmu anomalnego próbują wkomponować we

własne założenia metafizyczne, co okazuje się zabiegiem destrukcyjnym wobec ana-

lizowanej teorii. Cała dyskusja z monizmem anomalnym pokazuje jednocześnie, że

pomijanie lub deprecjonowanie treści ontologicznych przy budowie doktryny, która

jest przecież z gruntu metafizyczna, musi prowadzić do interpretacyjnych wypaczeń.

RZECZYWISTE KŁOPOTY MONIZMU ANOMALNEGO

Monizm anomalny natyka się wszakże na poważne zarzuty, które formułuje się

niejako na zewnątrz tej doktryny. Dotyczą one przeważnie wspominanych wcześniej

założeń metafizycznych lub uprawomocnienia wysłowionych zasad koncepcji

Davidsona. Nie zamierzam wyliczać tu wszystkich mankamentów tego typu — sku-

pię się wyłącznie na tych, które uważam za fundamentalne.

Pierwszym z nich jest spostrzeżenie, że nominalistyczne ujęcie predykatów i de-

skrypcji wykorzystanych do formułowania prawopodobnych generalizacji prowadzi

do lingwicystycznej interpretacji praw przyrody, a to z kolei rozmija się z interpreta-

cją realistyczną, według której prawa są realnymi prawidłowościami we wszech-

świecie. Zresztą interpretacja Davidsonowska nie pozwala na mówienie o prawach

przyrody, które nie zostały jeszcze skonstatowane — co trafnie wykazuje np. Zabłu-

dowski. Co więcej, nie wiadomo dokładnie, co oznaczałoby w tym kontekście twier-

dzenie, że poszczególne przypadki związków przyczynowych egzemplifikują jakieś

prawo.

29

 Stawia to z kolei pod znakiem zapytania samą zasadę nomologizmu. Innymi



słowy — jeżeli ktoś interpretuje prawa przyrody jako prawidłowości we wszechświecie

— nieważne, czy są one stwierdzone, czy nie — to nie może być monistą anomalnym.

                                                 

29

Na czym bowiem miałoby polegać egzemplifikowanie jakiegoś prawa-zdania poprzez relację



przyczynową łączącą jakieś dwa zdarzenia jednostkowe?


Monizm anomalny i epifenomenalizm

19

Drugim zarzutem jest wskazanie, że wykluczenie z ontologicznego dyskursu kate-



gorii cech poważnie zubaża ten dyskurs i — co więcej — może okazać się zabiegiem

metafizycznie nieadekwatnym. Czym innym jest bowiem twierdzenie, że predykaty

mentalne nie muszą się odnosić do jakichkolwiek cech lub że predykaty te nie muszą

się do nich odnosić w stosunku „jeden do jednego”, a czym innym jest deklaracja, że

predykaty i deskrypcje nie odnoszą się do żadnych cech w ogóle. To drugie twierdzenie

jest z wielu względów nieprzekonujące. Nawiasem mówiąc, rekonstrukcja pojęcia su-

perweniencji wydaje się bardziej naturalna, gdy jest przeprowadzana w terminologii

cech niż w terminologii predykatów (deskrypcji) czy samych zdarzeń.

Trzeci zarzut jest bardziej — niż poprzednie — dyskusyjny. W jego ramach kwe-

stionuje się Davidsonowską koncepcję ontologiczną zdarzeń. Przypomnijmy, że

koncepcja zdarzeń Davidsona pozwala na bezkolizyjne potraktowanie relacji kauzal-

nych jako relacji ekstensjonalnych, co jest niewątpliwie jej zaletą. Ponadto koncep-

cja ta jest silnie wspierana przez pewien semantyczny argument Davidsona, który

przekonująco faworyzuje właśnie jego ujęcie. Niemniej jednak kauzalne kryterium

identyczności dla zdarzeń, które leży u podstaw tej koncepcji, jest powszechnie uwa-

żane za wadliwe. Co więcej, sam Davidson porzucił ostatecznie owo kryterium. Jed-

nocześnie wielu autorów przekonująco wykazuje kauzalną relewancję  własności

względem zdarzeń, co na gruncie monizmu anomalnego jest niedopuszczalne ze

względów, które były wysłowione powyżej.

30

Czwarty zarzut dotyczy uzasadnienia tezy anomalizmu mentalnego. Właśnie teza



anomalizmu nadaje koncepcji Davidsona wyjątkowy charakter — przy czym jest to

twierdzenie, które — w odróżnieniu od dwóch poprzednich zasad — domaga się

osobnego uzasadnienia. Krytycy monizmu anomalnego często zwracają uwagę, iż

przytaczane uzasadnienia są  bądź wadliwe, bądź niewystarczające.

31

 Otóż nawet



gdyby wymogi holizmu postaw i oraz racjonalności przekonań miały walor w odnie-

sieniu do części stanów mentalnych, nie oznacza to, że muszą mieć one zastosowanie

w odniesieniu do wszystkich takich stanów, co może być podniesione jako okolicz-

                                                 

30

Pewną możliwość wyjścia tej trudności daje następująca interpretacja. Załóżmy, że zdarzenia



posiadają jednak jakieś cechy. W ramach ekstensjonalnej wykładni przyczynowości, zdarzenia

wchodziłyby w relacje kauzalne wraz ze wszystkimi swoimi cechami (obojętnie, czy byłyby to ce-

chy mentalne, czy fizyczne). W ten sposób uratowana zostałaby kauzalna relewancja cech mental-

nych: pełniłyby one role kauzalne, ponieważ wraz z odpowiednimi zdarzeniami wchodziłyby w re-

lacje kauzalne. Z drugiej strony ekstensjonalność i dwuczłonowość relacji kauzalnej nie pozwalała-

by na wydobycie ich w opisie owej relacji. Cechy te mogłyby być natomiast odpowiednio wydobyte

przy charakterystyce relacji superweniencji. Do wyjaśnienia pozostawałoby przy tym zagadnienie,

dlaczego relację kauzalną i relację superweniencji należałoby traktować odmiennie w odniesieniu

do cech.

31

Por. na ten temat np. G. Rey, Physicalism and Psychology: A Plea of a Substantive Philoso-



phy of Mind, [w:] C. Gillett, B. Loewer (red.), Physicalism and Its Discontents, Cambridge Univer-

sity Press, Cambridge 2007, s. 110-114. Por. także strategię zaproponowaną w pracy: W. Child,

Anomalism, Uncodifiability, and Psychophysical Relations, Philosophical Review 102(1993),

s. 215-245.




Mariusz Grygianiec

20

ność podważająca ideę, że nie mogłoby istnieć ani jedno ścisłe prawo psychofizycz-



ne (lub czysto psychologiczne). Łatwo bowiem wykazywać zasadność anomalizmu

względem naszych przekonań, trudniej natomiast byłoby to uczynić w odniesieniu to

stanów mentalnych, co do których domniemuje się, iż są one pozbawione intencjo-

nalności lub charakteru poznawczego.

Zarzut piąty wydaje się dość banalny. Jeżeli — jak chce Davidson — dla rato-

wania kauzalnej relewancji sfery mentalnej dopuścimy istnienie nieścisłych praw

psychofizycznych, to krok ten może być interpretowany jako podważenie sensu cha-

rakteru przyczynowości, który został wcześniej określony w ramach ścisłego nomo-

logizmu. Jeżeli bowiem nieścisłe prawa mogą spełniać rolę określającą kauzalny

charakter związków zachodzących pomiędzy zdarzeniami, to jaka rola pozostanie do

spełnienia dla wcześniej sformułowanej drugiej zasady monizmu anomalnego? Za-

rzut ten można kontynuować. Jeżeli dopuścimy istnienie (nieścisłych) praw psycho-

fizycznych, to nomologiczna nieredukcyjność monizmu anomalnego może zostać

zakwestionowana. Jeżeli bowiem nieścisłe prawa wystarczają do ugruntowania kau-

zalnych relacji pomiędzy zdarzeniami, to dlaczego nie miałyby one wystarczyć do

sformułowania odpowiednich praw pomostowych?



ZAKOŃCZENIE

Monizm anomalny nie jest epifenomenalizmem — przynajmniej nie jest w świe-

tle wydobytych przeze mnie założeń ontologicznych. Jednakże teza anomalizmu

słusznie pozostaje, jak mniemam, w ogniu krytyki. Ta najbardziej newralgiczna,

a zarazem — najbardziej interesująca część doktryny monizmu anomalnego domaga

się dalszych uzasadnień. Jako zwolennik niekonstruktywnego naturalizmu postrze-

gam anomalizm jako cenną koncepcję, ale jednocześnie uważam, że pozostawianie

jej bez należytego wsparcia będzie jedynie świadczyć o jej czysto deklaratywnym

charakterze. Niektórzy wprost uważają, że jest to nieodłączna cecha każdego nieba-

nalnego twierdzenia filozoficznego. Gdyby tak było w istocie, to anomalizm wpisy-

wałby się w poczet tych filozoficznych pomysłów, które zachwycają nas swoją dale-

kowzrocznością i rozmachem, ale rozczarowują brakiem solidnej, naukowej podbu-

dowy. Wiele wskazuje na to, że właśnie tak się rzecz ma z monizmem anomalnym

Donalda Davidsona.





Dostları ilə paylaş:


Verilənlər bazası müəlliflik hüququ ilə müdafiə olunur ©genderi.org 2019
rəhbərliyinə müraciət

    Ana səhifə