Materializm dziejowy jako filozofia kultury. Program filozoficzny



Yüklə 68,35 Kb.

tarix01.12.2017
ölçüsü68,35 Kb.


Stanisław Brzozowski

Materializm dziejowy

jako filozofia kultury

Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (Uniwersytet Warszawski)

WARSZAWA 2004




Stanisław Brzozowski – Materializm dziejowy jako filozofia kultury (1907 rok)

© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 2 -


www.skfm-uw.w.pl

Esej   Stanisława   Brzozowskiego   “Materializm

dziejowy   jako   filozofia   kultury.   Program

filozoficzny” został napisany w 1907 roku.

Niniejszy wydanie ma za podstawę zbiór esejów

filozoficznych,   pt.   “Idee.   Wstęp   do   filozofii

dojrzałości   dziejowej”,   zgromadzonych   przez

Brzozowskiego i wydanych w 1910 roku.




Stanisław Brzozowski – Materializm dziejowy jako filozofia kultury (1907 rok)

W naukowej literaturze socjalistycznej panuje niemiły i zgoła niefilozoficzny zwyczaj przyczepiania

marksizmu z zewnątrz do różnych podmiotów - niby etykietki dającej się odklejać i przyklejać: “sztuka z

marksistowskiego punktu widzenia”, “etyka z punktu widzenia materializmu dziejowego” itd. Gdyby taki

sposób stawiania kwestii był istotnie przedmiotowo uzasadnionym, gdyby materializm dziejowy był tylko

jednym z licznych punktów widzenia, jakie wobec sztuki i etyki zajmowane być mogą, a nie zaś metodą

rozwiązywania zagadnień estetycznych i etycznych, i przy tym jedyną konsekwentną, jedyną krytyczną

metodą, sprawa materializmu dziejowego byłaby przesądzoną; byłby on istotnie tym suchym i śmiesznym,

w   swej   jałowości   pretensjonalnym   doktrynerstwem,   za   jakie   jest   on   uważany   przez   różnych

“rozczarowanych”   socjalistów,   felietonistów,  dumających   nad  “odwiecznymi  problematami”,   i   całą   tę

gadatliwą rasę, która od dawna już zapomniała, lub też nie wiedziała nigdy, co znaczą myślenie i badanie,

lecz za to tym zuchwalsza jest w wygłaszaniu “syntetycznych” sądów i czynieniu odkryć, demaskujących z

rozpaczliwą  dobitnością nieuctwo przeciętnej polskiej czytającej inteligencji  i reprezentujących ją oraz

demoralizujących pisarzy.

A więc nie “sztuka” lub “etyka” z punktu widzenia “materialistycznego pojmowania dziejów”, lecz

po prostu naukowe i krytyczne rozważanie zagadnień estetycznych i etycznych - uzasadnienie wszelkiej

krytyki i estetyki, etyki i pedagogii. Jeżeli się w tej drodze nie dochodzi do materializmu historycznego, nie

dochodzi się do niego wcale. Trzeba raz na zawsze rozstrzygnąć, czy idzie o “marksistyczne przyprawianie”

różnych zagadnień kulturalnych w celach propagandy publicystycznej, czy też o bezinteresowne badanie

filozoficzne.   W   większości   prac   marksistycznych,   zajmujących   się   sztuką   i   literaturą,   -   czynnikiem

odstręczającym  i  wyjaławiającym jest  właśnie  całkowita  zewnętrzność  stosunku  do  zagadnień  sztuki  i

literatury, obojętność względem nich. Nie nad rozwiązywaniem zagadnień twórczości i estetyki pracuje się

tu,   lecz   nad   wcieleniem   do   systematu   marksowskiego   światopoglądu   świata   twórczości   artystycznej.

Zagadnienie zostaje postawione tak: materializm dziejowy ma też coś do powiedzenia á propos sztuki. Jest

to całkowicie demoralizujący punkt widzenia. Nie zagadnienia estetyki mają tu być rozwiązane, lecz sfera

dogmatycznego marksizmu rozszerzona  zostaje  aż do zewnętrznego objęcia zjawisk literatury i  sztuki.

Właściwie zaś sprawa przedstawia się zgoła inaczej: zagadnienia stawiane przez sztukę, gdy się je rozważa

konsekwentnie  i  nie zatrzymuje się  w  połowie drogi,  -  doprowadzają  nas  do metody  rozpatrywania  i

rozwiązywania ich,  -  stanowiącej  istotę  materializmu dziejowego.  Niczym innym  bowiem  materializm

dziejowy nie jest jak metodą badania wszystkiego, co jest dziełem ludzkości, a więc moralności i prawa,

nauki i sztuki - metodą, nie z zewnątrz przystępującą do zagadnień, lecz obnażającą ich wewnętrzną istotę,

ujmującą je w samym ich powstawaniu. Cały świat kultury jest przecież dziełem ludzkości: materializm

dziejowy ukazuje nam jego rodzenie się, jego powstawanie z jej życia i pracy. Materializm dziejowy jest

samowiedzą twórczości dziejowej, rodzącej z siebie sztukę i literaturę, naukę, prawo, moralność, religię,

gospodarkę społeczną - ukazuje nam to wszystko jako dzieło ludzkości i ją samą poza tym dziełem, ukazuje

nam więc siłę, która świat kultury rodzi z siebie i wytwarza jego formy i - później znowu poza nie, ponad

nie wyrasta. Nie z zewnątrz więc opisuje zjawiska kultury, lecz wnika w ich istotę, czyni świadomymi te

zagadnienia, jakie w nich tkwiły bezwiednie, rozpatruje sztukę jako zagadnienie ludzkości, ale przez to

samo   też   rozpatruje   i   rozwiązuje   zagadnienia   samej   sztuki.   Toteż   nie   z   zewnątrz,   od   gotowych

marksowskich   dogmatów   (stanowiących   w   ogóle   tylko   dowód   ograniczoności   filozoficznej   tzw.

marksistów, którzy o prawdziwym znaczeniu tej tak płodnej i złożonej metody filozoficznej, której imienia

nadużywają, nie mieli nigdy pojęcia) - do sztuki, religii, prawa - lecz po prostu przez zagłębienie się w same

problematy  każdej   dziedziny  kulturalnej  prowadzi  droga   materializmu  dziejowego.   Powiedziałbym,   że

wystarcza tu odwaga prowadzenia badania tak długo, póki nie zrozumiemy właściwej natury problematu, tj.

nie   zrozumiemy,  j a k i e g o   rodzaju   przeszkodę   dla   ludzkiej   działalności   on   stanowi.   Materializm

dziejowy ukazuje nam problematy w ich prawdziwym znaczeniu, tj. jako zadania do rozwiązania przez

działalność. Jest to świadome przeżywanie i wytwarzanie dziejów i kultury. Materializm dziejowy ukazuje

nam dzieje ludzkości i jej kulturę jako jej własne, przez nią stwarzane dzieło i odpowiedzialność. Teorie

metafizyczne ukazywały nam, jak wytwarza się w ludzkości sztuka, religia, prawo itd. Były te dziedziny

kultury   wyrazem   jakichś   pozaludzkich   potęg,   posługujących   się   ludzkością   jak   organem;   materializm



© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 3 -


www.skfm-uw.w.pl


Stanisław Brzozowski – Materializm dziejowy jako filozofia kultury (1907 rok)

dziejowy ukazuje, jak ludzkość sama stwarza swoje dzieje i kulturę. Czyni on świadomym dziełem to, co

było bezwiednym procesem. Rozwój też tej metody mierzy się całkowicie osiągniętymi w tym zakresie

postępami. Toteż wszystkie zagadnienia kultury domagają się od materializmu dziejowego sformułowania.

Nie czyni on cudów i nie jest w stanie zastąpić twórczości, ale ukazuje dokładnie miejsce i warunki

twórczości   tej:   przede  wszystkim   zaś  rozprasza   złudzenie,   że  rozwiązanie   zagadnień   swych   człowiek

znaleźć   może   poza   sobą.   Sprawność   swoją   okazuje   materializm   dziejowy,   rozwiązując   świadomie

zagadnienia,   które   ludzkość   w   rozwoju   swym   rozwiązywała   i   rozwiązuje   bezwiednie.   Materializm

dziejowy, powtarzam raz jeszcze, nie jest kamieniem filozoficznym alchemików; nie uwalnia od pracy. Nie

zastępuje życia. Przeciwnie, raz na zawsze zabija złudzenie, że  m y ś l   może zastąpić życie, twórczość.

Najdokładniejsza  znajomość  mechaniki  nie  czyni  zbyteczną  sprawności  technicznej  ani  też  twórczości

wynalazczej.  Materializm dziejowy jest tym  -  względem  twórczości kulturalnej i dziejowej, czym jest

wiedza   teoretyczna   względem   praktyki  technicznej   i   wynalazczości.   Od   teoretyka   nie   mamy   prawa

wymagać, aby umiał przez nowy wynalazek daną trudność pokonać, ale mamy prawo żądać dokładnej

analizy wynalazków dokonanych oraz jasnego sformułowania trudności, jaka teraz ma być pokonana –

zagadnienia,  jakie ma  być  rozwiązane.  Materialista dziejowy  powinien czuć się w  świecie kultury jak

t e c h n i k , zwiedzający retrospektywną wystawę maszyn; dopóki to jest postulatem tylko, postulatem

pozostaje sam materializm dziejowy; przypuszczać, że jest inaczej, że bez pracy staje się łatwym dla nas to,

co dla innych jest trudnym, dlatego tylko, że jesteśmy marksistami - jest jedną z największych śmieszności,

jakie sobie wyobrazić można.

Materializm dziejowy jest metodą pracy i niczym więcej. Metodą tylko, z którą porównania żadna

inna   nie   wytrzymuje.  Gdy   więc   mówimy  o   sztuce   np.,   powinniśmy  wiedzieć,   że  pracę   materializmu

dziejowego wykonuje się, rozpatrując i badając najwewnętrzniejsze zagadnienia sztuki, wnikając w nie całą

wrażliwością świadomego, choć nie twórczego artysty, obnażając, słowem, sam ż y c i o w y  proces, istotę

twóczości stanowiący, i czyniąc go świadomym. Dzieło materializmu dziejowego jest dokonane, gdy poza

każdym elementem dzieła sztuki ukazany nam zostanie żywy człowiek, stwarzający go, gdy dokonanym

zostanie przetłumaczenie niejako walorów artystycznych na życiowe i wyjaśnione zostanie znaczenie tych

ostatnich. Wielka część lepszych nawet prac marksistycznych poświęconych sztuce cierpi na sumaryczność,

powierzchowność analizy artystycznej. To samo powiedzieć musimy o moralności, religii, prawie.

Antoni   Labriola   w   swym   pięknym   i   głębokim   szkicu  Materialismo   storico.  Dilucidazione



preliminaria  wykazał,   że   znaczenie   materializmu   dziejowego   polega   na   obnażaniu   życia,   polega   na

emancypacji życia spod władzy form pojęciowych, za pomocą których je ujmujemy. Wypowiedział on tę

myśl w formie, która i abstrakcyjnym marksistom może wydać się paradoksalną: mianowicie, że ideał

materializmu   dziejowego   polega   na   takim  stopieniu  pojęć   z   treścią,   aby  niepodobna   było  m e t o d y

oddzielić od opracowywanego przedmiotu w danym obrazie dziejowym. Słowem, materializm dziejowy

jest logiczną formą tego absolutnego zindywidualizowania zdarzeń, które stanowi istotę historii. Ludzkość

nie ma żadnego “głębszego” znaczenia, życie jej nie może być zredukowane do żadnej formuły. Historia nie

jest   żadnym   procesem   magicznym,   obrzędowo-symbolicznym.   “Głębsze   znaczenie”,   idea   itd.,   to   jest

przeżytek magii, obrzędowości w myśleniu. Materializm historyczny jest ostatecznym przezwyciężeniem

magii w pojmowaniu życia i dziejów. Magia polega na przekonaniu, że człowiek działaniem swym porusza

jakieś pozaludzkie siły, które raz poruszone działają. Znaczenie więc jego czynów jest nie w tym, czym one

są i co wykonują, lecz w tym, co one znaczą dla tych pozaludzkich potęg, czy nazwiemy je duchem świata,

bóstwem - wszystko jedno. Materializm dziejowy zabija raz na zawsze t o   i n n e , którego maską tylko

jest ludzkość. Hegel przedsięwziął dzieło utożsamienia:  c z ł o w i e k   jest też cząstką tego  i n n e g o ,

potrzebuje go  o n o   dla swego ujawnienia. Pomimo to udzielał każdemu aktowi ludzkiemu aprobaty w

imieniu  i n n e g o ,   nie   człowieczego   jądra   życia.   Marks   zagadnienia   Hegla   sformułował   dokładniej:

nauczył nas myśleć i o życiu w kategoriach życia. Marks, nie Stirner, zabił upiora (Spuk). Kto nie pojmuje,

że materializm dziejowy opiera się na własnych logicznych podstawach, że jest właściwie logiką myślenia

życia w jego indywidualnej, absolutnej jedyności, nie rozumie ani materializmu dziejowego, ani całego

biegu niemieckiej klasycznej filozofii, która polegała na rozwiązywaniu zagadnienia: j a k   m a   m y ś l e ć



© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 4 -


www.skfm-uw.w.pl


Stanisław Brzozowski – Materializm dziejowy jako filozofia kultury (1907 rok)

c z ł o w i e k   s w o j ą   d z i a ł a l n o ś ć   i   s a m e g o   s i e b i e . I zaiste Marks, ale nie Engels - jest

szczytowym punktem tej pracy myślowej. U Engelsa i n n e  powraca. Dialektyka historii roztapia się dla

niego   w   dialektyce   przyrodniczego   stawania  się.   Marks   wyszedł   poza   Hegla,  rozwiązując   problemat

Heglowski  S e i n - D e n k e n ,  Engels, nie dostrzegając tego, cofnął się poza Kanta. Labriola zarzuca

Spencerowi fetyszyzm w naiwności, jakim operuje on pojęciem ewolucji. Niestety i stary Engels nie był tu

bez winy, i on też składał ofiary na ołtarzu M a d o n n a   E v o l u z i o n e . Zrozumiejmy tu, o co chodzi.

Marks mówił: człowiek sam stwarza swoją historię, każdy czyn znaczy tyle, ile stwarza. A Engels mówił:

“znaczenie czynów określone zostaje przez to, czym one są dla rozwoju”. Innymi słowy, “rozwój dopiero

ukazuje  nam,   czym  były  nasze  czyny”.  Co   to   znaczy?  Tyle  tylko:   dopóki  nie   panujemy   nad  siłami

wytwórczymi,   skutki   naszych   czynów   pozostają   nam   nieznanymi.   Pięknie.   Ale   po   co   to   nieznane

substancjalizować, a zwłaszcza po co popełniać błąd, który powinien być raz na zawsze wykorzeniony z

filozofii od czasów Kanta, i roztapiać rozwój ludzkości w rozwoju przyrody, skoro z punktu widzenia

krytyki poznania przyroda, w naukowym znaczeniu tego słowa - jest to władza osiągnięta przez technikę

ludzkości nad światem pozaludzkim? W tym sensie niewątpliwie znaczenie obiektywne naszych czynów

określane zostaje d o   p e w n e g o  stopnia, ale nie wyłącznie przez w p ł y w  na ten zakres naszej władzy,

ale   przecież   Engels   nie   w   tym   znaczeniu   czynił   z   dialektyki   dziejowej   część   dialektyki  kosmicznej.

Określając  konflikt  ten  za  pomocą  pojęć,  mających  kurs  w  biologii,   rzec  moglibyśmy,  że  Marks   był

epigenetykiem, Engels ewolucjonistą.

Powracamy do wątku. Nigdzie w żadnej dziedzinie człowiek nie ma do czynienia z zagadnieniami

innymi jak tylko tymi, jakie sam dla siebie działalnością swą stwarza i rozwiązuje. Materializm dziejowy

czyni tę bezwiedną pracę - świadomą, ukazuje nam, że wszędzie i zawsze w całym naszym życiu mamy do

czynienia z ludzkimi problemami, z wynikami naszej całej działalności, tym samym: - z zagadnieniami,

które   sam   człowiek   rozwiązać  m u s i ,   których   nic   prócz   niego   samego   nie   rozstrzyga.   Materializm

dziejowy wyklucza raz na zawsze wszelkie ideologiczne, fetyszystyczne substancjalizacje naszej bierności:

czy nazywają się one bóstwem, czy ideą, czy bardziej skromnie, dążeniem systemu C do stałych form

działalności.  W  Rosji  uprawia się  teraz próba  stopienia  empiriokrytycyzmu  z  marksizmem;  może ona

wydać   rezultaty   bardzo   pomyślne,   ale   jedynie   przez  w y j a ś n i e n i e   różnic   teoriopoznawczych   i

logicznych pomiędzy obydwoma kierunkami. To, co występuje u empiriokrytyków w formie biologicznej,

musi być przetłumaczone na język czynny, pracy, biologia może występować jako krystalizacja, ustalenie

form czynności, nie odwrotnie, z tymi zastrzeżeniami empiriokrytycyzm mógłby stać się bardzo cennym

elementem materializmu historycznego. Empiriokrytycyzm  c e n t r   stawania się ludzkości przenosi poza

sferę czynną ludzkości, materializm historyczny wie, że wszystko, co wiemy o świecie pozaludzkim, jest

skrystalizowaniem naszej dotychczasowej działalności. Pozornie podporządkowujemy człowieka światu,

poza człowiekiem istotnie zamykamy raz na zawsze wszystkie możliwe formy działalności w granicach

działalności nam znanej.

Materializm  historyczny  musi  pozostać  tym,   czym  jest,   filozofią  czynu,  f i l o s o f i a   d e l l a

p r a x i s , jak pisał Labriola. Tu zarysowuje się najdumniejsza myśl, jaka kiedykolwiek bądź istniała: -

ludzkość jako własne swe świadome dzieło. Materializm dziejowy przepaja świadomością całą przeszłość

historyczną  i jej  wynik: - gniotący nas świat. Poprzez najbardziej granitowe przeznaczenie dostrzegać

zaczynamy działalność ludzką, która je stworzyła. Co zaś przez człowieka jest stworzonym, - nie jest

wyższym niż człowiek, przez człowieka też opanowanym być może. Materializm dziejowy wykazuje, że

ludzkość pozawiązywała sama te węzły, nad rozwiązaniem których się trudzi. I dzisiaj już jest ona własnym

swym dziełem; ale dziełem nieświadomości swej i niewoli. Dziełem zaś swobody swej i samowiedzy ma

się uczynić. Nie używam tu żadnych przenośni: słowa te należy pojmować najzupełniej literalnie. Harmonia

pomiędzy myślą a bytem stanowiła zawsze zadanie ogniskowe lub założenie, milcząco przyjmowane - całej

filozofii. Warto myśleć i doprowadzać swoje myśli do jedności, jeżeli wyrażają one coś rzeczywistego,

jeżeli nad czymś realnym mają władzę, jeżeli wywierają wpływ na położenie człowieka w bycie. Czym

jednak jest ta realność, odpowiadająca myśli? Można powiedzieć, że wszystkie filozofie i wszystkie religie

miały za zadanie rozwiązać ten problemat, dążyły do ustalenia pewnego ścisłego i koniecznego stosunku



© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 5 -


www.skfm-uw.w.pl


Stanisław Brzozowski – Materializm dziejowy jako filozofia kultury (1907 rok)

pomiędzy tym, co dzieje się w ludzkim wnętrzu, a bytowym stanowiskiem, położeniem człowieka. Formy,

w jakich przedstawiała się ta zależność i współodpowiedniość, były niezmiernie różne: magia szła tu obok

dialektyki i ją wspierała, splątała się z nią. Sama jednak współodpowiedniość i współzależność stanowiły

podstawę.   Filozofia   i   cała   myślowa   działalność   miały   znaczenie   o   tyle   tylko,   o   ile   opierały   się   na

przekonaniu, że myśl: - świadomość, wewnętrzne życie człowieka - odzwierciedlają bytowe jego położenie

i wywierają na nie, lub przynajmniej są w stanie wywierać wpływ. Materializm dziejowy rozprasza i tu

mitologiczną mgłę i obnaża granitowy, twardy grunt stwarzanej przez wysiłek własny swobody. P r a c a

j e s t   t y m   b y t o w y m   p o d ł o ż e m ,   k t ó r e   o k r e ś l a   c a ł e   s t a n o w i s k o

l u d z k o ś c i ,   a   j e d n o c z e ś n i e   p o z o s t a j e   w   s t o s u n k u   z a l e ż n o ś c i   d o

w s z y s t k i c h   z m i a n ,   j a k i m   p o d l e g a   c z ł o w i e k ,   i   s a m a   n a   n i e   w p ł y w a .

Prawo, moralność, religia, sztuka wpływały i wpływają na pracę.

Człowiek zdawał sobie zawsze mętnie sprawę, że jego wewnętrzne życie zahacza gdzieś o jakąś

bytową  sprężynę,  która   następnie  raz  poruszona  na  losy  jego  wpływa.   Czuł  się  zawisłym  od   bytu,  a

jednocześnie czuł, że na byt ten wpływ wywiera, czuł, że działanie jego na niego samego wpływa poprzez

jakieś m e d i u m , ale z natury tego medium nie zdawał sobie sprawy. Pomiędzy człowiekiem myślącym,

poznającym, ustanawiającym prawa, tworzącym religie, wartości i nakazy moralne, a pracą - rozpościerał

się   cały   skomplikowany   mechanizm   społeczeństwa.   Wpływy   działalności   moralnej,   prawodawczej,

naukowej itd. dosięgały świat pracy w drodze bardzo pośredniej, prowadzącej poprzez wiele ogniw. Z kolei

zaś uwarunkowane w ten sposób zmiany w życiu pracy, w jej sprawności i wydajności - wpływały na

atmosferę społeczną, w jakiej żyła i rozwijała się myśl. Jeżeli dalej uwzględnimy, że wojna i zorganizowane

łupiestwo   przez   wiele   wieków   tworzyły   podstawę   życia   całych   społeczeństw   i   grup   społecznych,

zrozumiemy,   jak   trudno   było   myśli   przeniknąć   istotny   związek,   zachodzący   w   rzeczywistym   życiu

ludzkości, podstawowy przyczynowy n e r v u s  jej historii. W samej rzeczy: - myśl o tyle tylko rozszerzała

i rozszerza, utrwalała i utrwala bytowe podstawy ludzkości, o ile wpływa na wydajność pracy. Praca jest

tym elementem jednocześnie bytowym i podległym myśli zarazem, tym uczłowieczonym światem, o jaki

chodziło filozofom. Jest ona tym  aktem absolutnego ustanowienia  n i e - j a   przez  j a , o jakim mówi

Fichte. Jest  n i e - j a , istnieje jako cząstka obiektywnego świata, jako siła przyrody, a jednocześnie jest

dziełem ducha, woli. Tu jest moment stania się podmiotu przedmiotem, tu rodzi się idea Hegla - byt i myśl,

poznanie i istnienie jednocześnie, w jednej twórczej żywej jedności. Praca jest ideą Hegla, przetłumaczoną

na język realny. Jest duchowa, podmiotowa - to jasne. Jest zarazem absolutnie pozaczłowiecza. Praca jest

tym, co człowiek może utrwalić z siebie poza sobą, w bycie. Jest jedyną mową ludzką, na  którą byt

odpowiada. Byt, jego natura, istota - zlewają się z istotą człowieczą. To tylko bowiem istnieje jedynie jako

praca,   co  o   tyle   jest   zgodne  z   bytem,  że  przeciwstawia   się   jego   siłom,   jako  samoistna   moc.   Jest  to

najgłębszy punkt filozofii. Od niego właściwie zaczyna się, na nim gruntuje się cała filozofia naszych

czasów. Kto nie rozumie tego filozoficznego znaczenia pojęcia pracy, kto nie przeniknie się nim na wskroś,

ten prędzej czy poźniej padnie ofiarą dogmatycznej metafizyki, teologii, marzycielstwa, zamaskowanej

magii. Im dalszą była droga, przedzielająca myśl od tego, co jest bytową podstawą człowieka - pracy, tym

trudniejszym było uświadomienie, wyzwolenie, rozproszenie mgły zabobonu. Oparcie bytu całych grup

społecznych   na   wojnie   i   łupiestwie,   jako   materialnych   podstawach,   zrywało   zupełnie   ten   związek;

odgrywało zaś ono poważną bardzo rolę w dziejach ludzkości, i cała kultura duchowa ludzkości nosi na

sobie wyraźne tego ślady. Kapłan, mag - jest zawsze współodpowiednikiem społecznym i kulturalnym

rycerza. Idą oni z sobą w parze tak, jak badacz z robotnikiem. Moralność, estetyka, sztuka, filozofia,

pojmowanie   historii   i   kultury   pozostaje   jeszcze   pod   przeważnym   wpływem  autorytetów   i   ideałów,

wypracowanych przez rycersko-kapłański typ życia i myśli. Typ ten miał swoje przeciwieństwa i rozdarcia

wewnętrzne: kapłan walczył w nim z rycerzem. I dziś jeszcze po głowach naszych toczą pomiędzy sobą

boje   te   upiory,   zastępując   miejsce   bardziej   nowoczesnych   walk.  Problematy  długi   czas   wystepują   w

historycznych,   anachronicznych   maskach,   zanim  ukażą   się   we   własnej   swej   nagiej   prawdzie.   I   nasz

nowoczesny typ życia ma swoje dwa bieguny: czystą myśl i pracę. Tu jednak są one zawsze rozwiązalne i

łatwe  do   skontrolowania.  Czysta   myśl   w   tej   lub   innej   formie   musi   zawsze   apelować  do   pracy   jako



© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 6 -


www.skfm-uw.w.pl


Stanisław Brzozowski – Materializm dziejowy jako filozofia kultury (1907 rok)

ostatecznego sprawdzianu: musi apelować nawet wtedy, gdy stwarza warunki dla nowych jej form. Gdy

pragnie się pracy przeciwstawić, pozostaje jej czysta przemoc albo czysty  fałsz.  Przemoc albo magia.

Klesze kropidło albo bagnet. Sama  przez się czysta  myśl  rzadko ulega tego  rodzaju uwsteczniającym

zachciankom. Gdy dzieje się to, jest ona od początku już maską gwałtu. Nie o to jednak idzie. Idzie o

podkreślenie, że tylko samopoznanie pracy jako czynnika od człowieka zawisłego, a jednocześnie mającego

bytowe znaczenie, jedynie świadomość, że człowiek sam byt swój stwarza, pozwala patrzeć człowiekowi na

życie swoje jako na własne zadanie, jako na dzieło, którego ma dokonać. Stwarza tę podstawę, na której

opierając się, ludzkość samą siebie poznaje, sądzi - aby samą sobą owładnąć. I tu widzimy, jak łączy się i

kojarzy wszystko w tym światopoglądzie, czy też raczej w tej metodzie. Jest ona metodą w prawdziwym

Heglowskim znaczeniu: uczy bowiem nie tylko przedmiot z zewnątrz poznawać, ale go z wewnątrz stwarza.

Mając   pod   nogami   swymi   grunt   przez   samego   siebie   stworzony:   człowiek   czuje   się   tym   samym   i

gospodarzem własnych losów. Teraz dopiero ukazują się przed nim zagadnienia we właściwym znaczeniu

tego   słowa:   coś,   co   może   on   kształtować.   Roztwiera   się   przed   nim   prawdziwe   znaczenie   podstawy

wszelkich zagadnień kulturalnych i filozoficznych: w a r t o ś c i   p r z e d m i o t o w e j  tego świata idei,

w którym tonie wierzchołek filozofii Platona i Kanta, i d e i , w imię których sprawiała samowładcze rządy

nad bytem filozofia Hegla. Ludzkość pracująca - tak nazywa się ta podstawa i ten szczyt - cel naszych

dążeń, a jednocześnie i dziś już jedyny fundament naszych myśli.



© Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (UW)

- 7 -


www.skfm-uw.w.pl



Dostları ilə paylaş:


Verilənlər bazası müəlliflik hüququ ilə müdafiə olunur ©genderi.org 2019
rəhbərliyinə müraciət

    Ana səhifə